Posłowie Marta Golbik, Joanna Augustynowska, Michał Stasiński i Grzegorz Furgo zrezygnowali z członkostwa w Nowoczesnej i przeszli do Platformy Obywatelskiej. Szef Nowoczesnej Ryszard Petru przyznał, że od dłuższego czasu spodziewał się takiej decyzji.

Marta Golbik i Grzegorz Furgo /Rafał Guz /PAP

W poniedziałek Augustynowska, Golbik i Furgo zostali zawieszeni w prawach członków Nowoczesnej. Była to reakcja zarządu partii na doniesienia medialne mówiące o ich możliwym przejściu do Platformy Obywatelskiej.

W środę Golbik, Augustynowska, Furgo i Stasiński poinformowali, że zrezygnowali z członkostwa w Nowoczesnej i przeszli do klubu PO. Po tej zmianie klub Nowoczesnej będzie liczył 27 posłów, a PO - 136.

Golbik w oświadczeniu przesłanym PAP wskazała, że od pewnego czasu media spekulowały na temat rosnących napięć w klubie Nowoczesna. Zaznaczyła, że powodem napięć nie były różnice programowe między posłami, lecz "narastające różnice zdań nt. sposobu budowy zjednoczonej opozycji i realizowania programu wyborczego wokół porozumienia między Nowoczesną, PO i innymi demokratycznymi ugrupowaniami".

Różnice zdań są w każdej formacji sprawą zupełnie naturalną, wskazane jest jednak, by były rozwiązywane w wewnątrzpartyjnej dyskusji. Z zaskoczeniem odebrałam więc wczorajszą  informację o zawieszeniu mnie oraz innych posłów Nowoczesnej w członkostwie klubu Nowoczesnej napisała. Żałuję, że oczekiwana przez nas dyskusja o sposobie funkcjonowania klubu i kierunkach działania partii nie nastąpiła - dodała.

Furgo stwierdził w oświadczeniu, że decyzja o przejściu do PO "została gruntownie przemyślana, a jej podjęcie było poprzedzone usilnymi próbami wpłynięcia na zmianę kierunku, w którym podąża obecnie Nowoczesna". 

Wskazał, że próbował wielokrotnie przekonać szefa Nowoczesnej, iż potrzebne są gruntowne zmiany w sposobie prowadzenia polityki partii. Walka wewnątrz opozycji pozbawiona jest merytorycznych przesłanek, a także osłabia jej potencjał polityczny - zauważył. Dlatego też, aby mieć możliwość wykorzystania moich dotychczasowych doświadczeń politycznych oraz zawodowych zdecydowałem się na przejście do klubu PO - dodał.

W podobnym tonie decyzję o przejściu do PO tłumaczył Stasiński. Spory o strategię, kierunek, formy działania są normalne w każdej partii czy stowarzyszeniu. Nadchodzi jednak taki moment, gdzie nie można już dłużej firmować i brać odpowiedzialności za sposób działania partii, jej strategię, decyzje i wypowiedzi lidera w wielu najistotniejszych kwestiach - wskazał.

Moją decyzję podejmuję w sytuacji, w której nie widzę już żadnych szans, by w ramach Nowoczesnej pozostawać w zgodzie z moimi zasadami i wartościami - dodał Stasiński.

Augustynowska w swoim wtorkowym oświadczeniu wyraziła opinię, że decyzja o jej zawieszeniu jako członka Nowoczesnej była nieuzasadniona i absurdalna. W związku z powyższym moja dalsza współpraca w Klubie Nowoczesnej jest niemożliwa - napisała posłanka.

Sprawę odejścia posłów skomentował w rozmowie z PAP lider Nowoczesnej Ryszard Petru, który zwrócił uwagę, że od poniedziałku posłowie ci zaprzeczali spekulacjom medialnym, co "jak się okazało było kłamstwem". Nie jestem jednak zaskoczony ich decyzją. Wiedziałem, że od dłuższego czasu trwały rozmowy tej czwórki posłów z Platformą i byli namawiani do przejścia - zaznaczył.

Tego typu ruch PO odbieram jako pokazanie, że im nie zależy na dobrej współpracy opozycji i świadczy o tym, że Platforma uważa, że sama może być partią opozycyjną - podkreślił Petru. Tego typu działanie jest wymierzone na szkodę Nowoczesnej i trudno się spodziewać, aby potem współpraca w opozycji w walce z PiS była dobra - dodał polityk. 

(ph)