Czarne chmury zbierają się nad nuncjuszem apostolskim w Polsce. Coraz częściej słychać głosy o bliskim odwołaniu arcybiskupa Józefa Kowalczyka. Nuncjatura, którą kieruje, nie wystąpiła do IPN o teczkę abpa Wielgusa, a gdy sprawa wybuchła, przekazała dokumenty papieżowi dosłownie tuż przed odwołanym ingresem.

Papież był zdenerwowany, gdy poznał porażające szczegóły przeszłości Stanisława Wielgusa – potwierdzili watykańscy eksperci. Największe wzburzenie Benedykta XVI miał wywołać fakt, że pełną wiedzę posiadł jako ostatni. czytaj więcej

”Dziennik” donosi, że nuncjusz kilka miesięcy temu przedstawił papieżowi dwie kandydatury na metropolitę warszawskiego – siebie i abpa Wielgusa.

Publicysta Tomasz Terlikowski mówi, że przepływ informacji między polskim Kościołem a Watykanem jest od dłuższego czasu co najmniej niepokojący. Istnieją podejrzenia, że Józef Kowalczyk prowadzi własną grę. Albo robił to celowo, albo dał się sam też wprowadzić w błąd przez nadmierne zaufanie do osób - zaznacza Terlikowski.

Ks. Józef Trela z nuncjatury nie chciał potwierdzić, że abp Kowalczyk sam siebie zgłosił na stanowisko metropolity warszawskiego: Wszystkie te sprawy kandydatur są objęte tajemnicą. Ja nie mogę tego ani potwierdzić, ani zaprzeczyć.

Rzecznik odrzuca także zarzuty, że nie wypełniono zapisów konkordatu i polskie władze poinformowano dopiero po nominacji abpa Wielgusa. Jednak doniesienie, że papież był skrajnie zdenerwowany, nie wróży dobrze dalszej karierze abpa Kowalczyka.