​Straż pożarna jest służbą odpowiedzialną za bezpieczeństwo i ona wywiązała się ze swoich obowiązków - podkreślił szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Dodał, że w niektórych powiatach dotkniętych nawałnicami nie zebrały się sztaby kryzysowe.

Mariusz Błaszczak podczas wizyty w Wielkiej Klonii /Tytus Żmijewski /PAP

W Polsat News minister powiedział, że obecnie w usuwanie skutków nawałnic, poza żołnierzami, zaangażowanych jest 220 strażaków PSP i OSP. Podkreślał, że mieszkańcy nie mają zastrzeżeń do pracy strażaków. Ta służba jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo i ona wywiązała się ze swoich obowiązków - podkreślił. Zaraz po tym zdarzeniu służby powołane do zapewnienia pomocy ludziom rozpoczęły swoje działania - dodał.

Dziś wróciły opady, ale sytuacja jest pod kontrolą - z tego co usłyszałem od komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, nie ma zagrożenia powodzią. Prace trwają, wojsko zostało zaangażowane w te prace, rzeczywiście - tak jak mówi minister obrony narodowej - na wniosek, który został złożony w poniedziałek przez wojewodę; wojsko po kilku godzinach było na miejscu, wczoraj od rana wojsko pracuje i drzewa są usuwane - powiedział Błaszczak.

Komentując zarzuty, że wojsko zostało zaangażowane w pomoc zbyt późno, powiedział: Decyzje nie są podejmowane w Warszawie, decyzje są podejmowane na miejscu i należy zapytać (o podjęte działania - PAP) panią burmistrz gminy Czersk, pana starostę powiatu Chojnickiego. (...) System jest zorganizowany, system składa się ze sztabów - jest sztab gminny, powiatowy, wojewódzki. I to musi działać - podkreślił.

Mam sygnały takie, po rozmowie z odpowiedzialnymi dowódcami, że na przykład w niektórych powiatach woj. pomorskiego (...) nie zebrały się sztaby. Dziś dowiedziałem się, że marszałek woj. pomorskiego dopiero dziś zainteresował się tym, co się wydarzyło. (...) Często mówimy, że samorząd jest najbliżej ludzi, a więc jeśli jest najbliżej ludzi, to powinien się zaangażować, wszyscy samorządowcy powinni się zaangażować. Są takie powiaty, w których sztab się nie zebrał - powiedział minister.

Błaszczak pytany, czy wojewoda w pełni wywiązał się ze swoich obowiązków, odpowiedział: Ocenimy postawę każdego z urzędników, funkcjonariuszy po zakończeniu akcji. Dziś akcja trwa. Ten etap zasadniczy, a więc ochronę zdrowia i życia, mamy za sobą - powiedział.

Odnosząc się do wypowiedzi jednego z wójtów, że nie otrzymał on ostrzegawczych informacji pogodowych, minister zaznaczył, że "takie informacje są w posiadaniu każdego ze starostów". Nie będziemy podejmować w Warszawie decyzji, które dotyczą ludzi na miejscu, bo my nie mamy takiej wiedzy, jaką mają odpowiedzialni samorządowcy na miejscu - powiedział.

Oczywiście podsumujemy całą akcję ratowniczą, ale po jej zakończeniu. Dziś koncentrujemy się - oprócz gminy Czersk, oprócz miejscowości Rytel, gdzie jest sytuacja związana z udrożnieniem rzeki Brdy - koncentrujemy się w pozostałych miejscach na ocenie skutków nawałnicy i wypłacie zadośćuczynienia tym, którzy zostali poszkodowani - powiedział.

Ja już w poniedziałek uruchomiłem pieniądze na wnioski wojewodów, które trafiły do gmin, i gminy (...) powinny wypłacać pieniądze - powiedział Błaszczak. W środę MSWiA poinformowało, że na wniosek ministra uruchomiono ponad 34 mln zł na wypłatę zasiłków dla 7 tys. rodzin poszkodowanych przez nawałnice.

Minister powiedział, że kolejną kwestią jest szacowanie strat i wypłata odszkodowań. Tu też moje działania sprowadzają się - w uzgodnieniu z ministrem infrastruktury - do uproszczenia procedur, tak żeby pieniądze były szybciej wypłacone, niż to działo się przed laty, kiedy dochodziło do właśnie takich sytuacji - powiedział.

Od 10 sierpnia strażacy w całej Polsce interweniowali 21,3 tys. razy przy usuwaniu skutków burz. W wyniku nawałnic zginęło sześć osób, a 52 zostały ranne, w tym 13 strażaków. W całym kraju wiatr uszkodził lub zerwał dachy z prawie 4 tys. budynków, z czego 2,8 tys. to budynki mieszkalne.

(az)