"My, przewlekle chorzy - chcemy pracować. Nasz potencjał jest niewykorzystany!" - piszą w liście otwartym do Ministerstwa Zdrowia przedstawiciele kilkunastu organizacji pacjentów. Podkreślają, że ponad półtora miliona Polaków nie pracuje z powodu choroby. Według autorów apelu, ponad 23 proc. aktywnych zawodowo mieszkańców Unii Europejskiej to osoby chorujące przewlekle, a liczba ta będzie coraz większa. "Długoterminowe leczenie powoduje wzrost kosztów – zarówno tych związanych z samą terapią, jak również zwolnieniami czy nieobecnością w pracy. Ta druga kategoria wydatków często okazuje się nawet sześciokrotnie wyższa!" - można przeczytać w liście.

Zdj. ilustracyjne /PAP/Darek Delmanowicz /PAP

Według autorów raportu, choroby przewlekłe wykluczają społecznie i zawodowo, co stanowi stratę zarówno dla gospodarki, jak i społeczeństwa. W Polsce żyje 5,9 miliona osób biernych zawodowo, będących w wieku produkcyjnym - co czwarta osoba spośród nich pozostaje bierna na skutek choroby. Potencjał tych ludzi pozostaje niewykorzystany. "W naszym wspólnym interesie jest zapewnienie pacjentom szansy na jak najdłuższe utrzymanie się na rynku pracy oraz możliwości wypełniania swoich ról społecznych. Pracujący pacjent pozostaje aktywny społecznie, może dłużej opłacać składki, przyczynia się do wzrostu bieżącej konsumpcji, nie generuje wydatków związanych ze zwolnieniami lekarskimi, rentami czy zasiłkami. Chory, który pracuje, finansuje swoje leczenie" - przekonują autorzy listu.

Koszty leczenia to jedynie ok. 15 proc. całkowitych kosztów chorób przewlekłych!

Pełny obraz skutków ekonomicznych, jakie niosą za sobą choroby przewlekłe, uzyskamy uwzględniając zarówno koszty bezpośrednie (czyli koszty samego leczenia), jak również koszty pośrednie (koszty świadczeń społecznych, czy też związane z długotrwałym wyłączeniem pacjenta z rynku pracy). Koszty bezpośrednie i pośrednie pozostają ze sobą w ścisłej relacji: im większa aktywność zawodowa chorych skutecznie leczonych, tym mniej wydatków na świadczenia społeczne i mniejsze straty w skali PKB.

"Wszelkie dostępne analizy jednoznacznie wskazują, że koszty pośrednie, zwłaszcza w przypadku chorujących przewlekle w wieku produkcyjnym, wielokrotnie przewyższają koszty bezpośrednie. W przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS) i wybranych chorób nowotworowych koszty pośrednie są co najmniej sześciokrotnie większe od kosztów bezpośrednich" - czytamy w apelu.

Z listu otwartego wynika też, że liczbę chorych na RZS w Polsce szacuje się na 220 tysięcy osób. Wśród nich chorych w wieku produkcyjnym jest 120 tysięcy, ale osoby aktywne zawodowo stanowią w tej grupie niewiele ponad 40 proc. (52 tysiące). W 2012 r. bezpośrednie koszty leczenia tej choroby wyniosły 400 milionów złotych. Jednak po uwzględnieniu świadczeń społecznych wypłacanych przez ZUS oraz kosztów wynikających z nieobecności w pracy, czy też braku możliwości wypełniania ról społecznych przez  pacjentów, wydatki te sięgają blisko 2,8 miliarda złotych. Oznacza to, że koszty pośrednie były siedmiokrotnie wyższe od kosztów bezpośrednich.

Podobną relację kosztów pośrednich do bezpośrednich obserwuje się w przypadku wielu chorób nowotworowych. Autorzy raportu "Ocena strat ekonomicznych i kosztów leczenia nowotworów piersi, szyjki macicy i jajnika w Polsce" porównywali realne koszty społeczne raka piersi, raka szyjki macicy i raka jajnika. Łączne koszty pośrednie spowodowane tymi 3 nowotworami wyniosły w 2014 r. 4,41 miliarda złotych. Podczas gdy z perspektywy NFZ, jako płatnika bezpośrednich kosztów leczenia, kwota ta wyniosła 688 milionów złotych. Koszty pośrednie były więc sześciokrotnie wyższe od kosztów bezpośrednich.


(mn)