Do szpitala w Zakopanem przetransportowano turystę, porwanego po południu przez lawinę w Tatrach. Mężczyzna jest w stanie ciężkim, ale stabilnym. Razem z nim lawina porwała kobietę, ale ona nie odniosła poważniejszych obrażeń.

Helikopter TOPR poderwany w Tatrach /Grzegorz Momot /PAP

Lawina zeszła z Wołowca do Doliny Chochołowskiej. Na szczęście zwały śniegu nie przysypały turystów. Oboje cały czas znajdowali się na powierzchni. Lawina rozsypała się na stoku, a turyści zostali wyrzuceni na zewnątrz.

W akcji ratunkowej wziął udział śmigłowiec TOPR,  ale nie mógł on wylądować w miejscu zdarzenia z powodu niskiego pułapu chmur. Ratownicy dotarli więc do poszkodowanych pieszo.

W Tatrach obowiązywał w poniedziałek drugi stopień zagrożenia lawinowego. W tej chwili, po wichurach, na twarde podłoże została naniesiona pewna ilość świeżego śniegu, poodkładana w depozyty, które łatwo jest na tym śliskim podłożu uruchomić - ostrzega ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Mieczysław Ziach. Jak podkreśla, porwani przez lawinę turyści mieli bardzo dużo szczęścia. Po kilkusetmetrowym locie każdy może mówić o dużym szczęściu. Natomiast porozbijali się mocno o kamienie - dodaje.

(rs)