​Nie będzie wniosku o tymczasowe aresztowanie mężczyzny zatrzymanego wczoraj w sprawie afery w polskim żużlu. To także - podobnie jak wcześniej zatrzymana osoba - jeden ze sponsorów klubu z Torunia. Obaj zatrzymani mają zarzuty korupcyjne, w związku z próbą ustawienia meczu barażowego o Ekstraligę między klubami z Gdańska i Torunia.

Zdj. ilustracyjne /Tytus Żmijewski /PAP

Zdaniem śledczych, to właśnie ten zatrzymany wczoraj mężczyzna kierował całym procederem. To on polecił pierwszemu z podejrzanych złożenie korupcyjnej propozycji zawodnikowi z Gdańska. Chodziło o 100 tys. zł i obietnicę kontraktu, w zamian za wywrócenie się na torze lub symulowanie awarii.

Podejrzany złożył obszerne wyjaśnienia. Przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa - powiedziała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Wniosku o areszt nie będzie. Prokurator zastosował wobec podejrzanego poręczenie majątkowe w kwocie 200 tys. zł.

Wcześniej sąd nie zgodził się na aresztowanie pierwszego z zatrzymanych w tej sprawie. W prokuraturze zdecydowano, że nie będzie zażalenia na to rozstrzygnięcie. Sprawa ma wciąż ma charakter rozwojowy.

Co w samej Ekstralidze?

Wiadomo, że nie będzie powtórki baraży o żużlową Ekstraligę pomiędzy Get Well Toruń a Zdunek Wybrzeże Gdańsk. Mecz został zweryfikowany. Fakt na torze nie podlega tutaj zmianom, jeśli chodzi o powtórzenie tego meczu - mówił rzecznik Ekstraligi Przemysław Szymkowiak w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Pawłem Pawłowskim.

Dodał natomiast, że ewentualne odjęcie punktów toruńskiemu klubowi na początku sezonu będzie decyzją Komisji Orzekającej Ligi, a ta prowadzi teraz postępowanie wyjaśniające. O postępach nie chce jednak nikogo informować.

(az)