Łódzka Prokuratura Okręgowa skierowała akt oskarżenia przeciwko trzem mężczyznom, którym zarzuca zbiorowe zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem 26-letniej kobiety. Ponadto oprawcy odpowiedzą za więzienie kobiety, połączone ze szczególnym udręczeniem i spowodowanie u niej obrażeń ciała, które doprowadziły do jej śmierci.

26-latce udało się uciec z mieszkania dopiero po ośmiu dniach katuszy (zdj. ilustracyjne) / Rafael Ben-Ari/Chameleons Eye /PAP/EPA

Mężczyznom grozi nawet dożywocie, bo zaostrzono kary za tego rodzaju przestępstwa. Oprawcy w wieku 34 i 37 lat oskarżeni są również o zastraszanie ofiary, aby nie mówiła o tym, jak ją dręczono.

Kobieta w lipcu 2017 roku poznała oprawców w miejskim autobusie i z własnej woli poszła do mieszkania jednego z nich. Wtedy zaczął się dramat 26-latki, bo tam ją uwięziono i pastwiono się nad nią - przypomina rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Upajali ją alkoholem i byli wyjątkowo brutalni. Bili ofiarę, ciągnęli ją za  włosy, poniżali, szarpali, przypalali papierosami i jej ubliżali. Kilkukrotnie w drastyczny sposób ją zgwałcili. Grozili, że w przypadku, gdy ujawni to, co jej się stało, zabiją ją i jej matkę.

26-latce udało się uciec z mieszkania dopiero po ośmiu dniach katuszy. Jej obrażenia były tak poważne, że kobieta zmarła w szpitalu.

Niezbitymi dowodami przeciwko mężczyznom są zdjęcia, które odnaleziono na karcie SIM telefonu komórkowego jednego z oskarżonych. Obrazy są bardzo drastyczne i obrazują skalę przemocy, której doznała ofiara, gdy była więziona w mieszkaniu. Z opinii biegłych, którzy przeprowadzili sekcję zwłok kobiety, jednoznacznie wynika, że zgon był następstwem doznanych obrażeń i powikłań.

Oskarżeni byli badani przez biegłych psychiatrów. Medycy stwierdzili, iż mężczyźni są w pełni poczytalni. 

(mpw)