Coraz bliżej wyjaśnienia przyczyn katastrofy promu kosmicznego Columbia. Wyniki przeprowadzonego wczoraj testu wskazują, że uderzenie skrzydła promu kawałkiem pianki izolacyjnej oderwanej od zbiornika paliwa, mogło być przyczyną uszkodzeń, które doprowadziły do katastrofy Columbii.

Może się okazać, że to decydujące ustalenie w śledztwie dotyczącym przyczyn tragedii, choć całej prawdy zapewne nigdy nie poznamy.

Eksperyment jednak potwierdza po pierwsze, że los wahadłowca mógł być przesądzony już w 81 sekundzie lotu, kiedy kawałek izolacji uderzył z olbrzymią prędkością w krawędź lewego skrzydła.

Po drugie pokazał, że NASA zlekceważyła problem. Eksperci agencji szybko uznali, że zdarzenie nie miało istotnego znaczenia.

Tymczasem gdyby zdecydowano się na sfotografowanie skrzydła, gdyby poznano rozmiary uszkodzenia była szansa na podjęcie ryzykownej, ale być może udanej próby uratowania załogi.

Dzisiejszy „The New York Times” ujawnia fragmenty wstępnej wersji raportu Komisji Specjalnej, która stwierdza, że katastrofa Columbii ujawniła cały szereg nieprawidłowości w kulturze pracy agencji.

Parę dni po starcie „Columbii”, inżynierowie NASA chcieli zbadać, jakie są uszkodzenia lewego skrzydła po uderzeniu fragmentu izolacji zewnętrznego zbiornika paliwa. Ich propozycje, by użyć satelitów szpiegowskich zostały odrzucone – twierdzi "The New York Times" czytaj więcej

Zwraca się uwagę na kłopoty z przepływem informacji, skłonność do bagatelizowania sygnałów ostrzegawczych i nadmierne kierowanie się w pracy wymogami ograniczonego budżetu.

Raport proponuje m.in. by loty wahadłowców były odtąd monitorowane przez zewnętrzną agencję niezależną od NASA.

11:10