Zaledwie 30 dni potrzebował Andrzej Bargiel na zdobycie pięciu 7-tysięczników byłego Związku Radzieckiego zaliczanych do Śnieżnej Pantery. Zakopiańczyk zdobył ten prestiżowy tytuł w rekordowym czasie. Aż o 12 dni pobił dotychczasowy wynik Denisa Urubki i Andrieja Mołotowa z 1999 roku. Bargiel skompletował Śnieżną Panterę zdobywając Pik Pobiedy (7439 m n.p.m.) w górach Tienszan. Jak ustalił dziennikarz RMF FM Michał Rodak - stanął na szczycie o godzinie 8:35 polskiego czasu. Około 10 godzin później bezpiecznie wrócił do bazy.

Andrzej Bargiel na szczycie



Jest 14 sierpnia, godzina 12:35 (lokalnego czasu - przyp. red.). Jestem na wierzchołku Piku Pobiedy. Kończymy projekt. Zjeżdżam za chwileczkę do bazy. Dzięki wszystkim za wsparcie i do zobaczenia w Polsce - relacjonował 28-latek z samego szczytu tylko dla RMF FM. Bezpiecznie wrócił do bazy przed godz. 19 polskiego czasu.

Przenocował na wysokości 6900 metrów

Zakopiańczyk wyruszył w górę wczoraj. Plan jest taki, że spróbuję dojść do obozu drugiego 5800 metrów, a następnego dnia spróbuję z tej wysokości zaatakować - relacjonował dla RMF FM przed wyjściem z bazy. Pogoda nie jest jakaś świetna, więc w zależności od widoczności zaatakuję lub nie. Trzymajcie kciuki!- dodawał. Po długiej wspinaczce dotarł jednak w sobotę wyżej niż wcześniej planował. Noc spędził w obozie na wysokości 6900 metrów. Na szczyt wyruszył po godzinie 6 lokalnego czasu (godz. 2 czasu polskiego - przyp. red.).

Przeszedł do historii wspinania

Bargiel przeszedł do historii światowego wspinania. Skompletował pięć szczytów Śnieżnej Pantery w zaledwie 30 dni. Pobił tym samym rekord ustanowiony 17 lat temu przez Denisa Urubkę i Andrieja Mołotowa.

Zakopiańczyk zaczął wyprawę na pięć 7-tysięczników byłego Związku Radzieckiego w Kirgistanie - od Piku Lenina (7134 m n.p.m.). Stanął na tym szczycie 16 lipca. Później, po przenosinach do Tadżykistanu, zdobył Pik Korżeniewskiej (7105 m n.p.m.) i Pik Komunizma (7495 m n.p.m.). Następnie wrócił do Kirgistanu i we wtorek dotarł do bazy na lodowcu Inylczek Południowy.


W nocy rozpoczął atak szczytowy i w środę, o godzinie 7:32 polskiego czasu, wszedł na Chan Tengri (7010 m n.p.m.). Do zdobycia pozostał mu wtedy już tylko Pik Pobiedy. Plany mogła jednak pokrzyżować fatalna pogoda, prognozowana na kolejne dni. Mamy wszystko zorganizowane, więc potrzebna jest tylko pogoda i mam nadzieję się, że w jakimś najbliższym czasie uda się to zrobić i będziemy wracać do domu - mówił przed atakiem w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Rodakiem.

Zakopiańczykowi podczas tej wyprawy towarzyszy także ekipa Canal+ Discovery. Jesienią na antenie stacji zobaczyć będzie można 8-odcinkowy serial z ekspedycji.