"Dokumentacja przesłana przez stronę rosyjską, a także zeznania członków rodzin ofiar katastrofy jednoznacznie wskazują, że przyczyną zamiany ciał była ich pomyłka" – mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Romanem Osicą prokurator generalny Andrzej Seremet. "Powołując się na pewne cechy charakterystyczne obu tych osób, świadkowie stwierdzili, że okazane im ciała należą do ich krewnych. Tymczasem w obu przypadkach nie można było stwierdzić tych cech charakterystycznych" – wyjaśnia.

Posłuchaj rozmowy z Andrzejem Seremetem

Roman Osica: Panie prokuratorze, skąd stuprocentowa pewność, że to rodziny pomyliły się podczas identyfikacji ciał w Moskwie?

Andrzej Seremet: Dokumentacja przesłana przez stronę rosyjską, a także zeznania osób przesłuchanych, w tym członków rodzin ofiar katastrofy jednoznacznie wskazują, że taka była przyczyna zamiany ciał.

Co konkretnie tego dowodzi? Tego pan w czwartek nie wytłumaczył.

Wskazania, którego dokonali identyfikując ciała obaj członkowie rodzin ofiar, o których w czwartek była mowa, były błędne. Otóż, powołując się na pewne cechy charakterystyczne obu tych osób, świadkowie ci stwierdzili, że okazane im ciała należą do ich krewnych. Tymczasem w obu przypadkach, a szczególnie w jednym - tutaj proszę nie oczekiwać ode mnie precyzyjnych wyjaśnień, nie można było tych cech charakterystycznych stwierdzić. Krótko mówiąc: była to pomyłka, ale też do pewnego stopnia usprawiedliwiona, ponieważ obie te panie były do siebie podobne.

Chce pan powiedzieć, że ktoś rozpoznał kilka cech charakterystycznych części ciała, które nie istniały de facto podczas tego okazania?

Dobrze pan zrozumiał.

Czy polska prokuratura nie powinna swoim własnym sumptem wyjaśnić, czy np. nie doszło tam do podmiany próbek na etapie badania DNA? Uwierzyliśmy badaniom przesłanym przez Rosjan.

Proszę mieć świadomość, że badania odrębne, własne, prowadzone są przez prokuraturę wojskową. Zasada zaufania zasadą zaufania, ale wiele tych czynności jest wykonywanych przez prokuraturę polską. Te badania są we własnym zakresie wykonywane po stronie polskiej.

Ja dlatego dopytuję o te bardzo przykre rzeczy, ponieważ obie rodziny teraz twierdzą, że w 100 procentach rozpoznały swoich bliskich, co więcej - rozpoznały również ciała swoich bliskich po ekshumacji, po 2,5 roku, kiedy te ciała leżały w ziemi.

Ja nie chciałbym komentować wypowiedzi członków rodzin ofiar katastrofy. Rozumiem ich ból, cierpienie, ale też nie mogę czuć się zwolnionym z obowiązku przedstawiania prawdziwych informacji i faktów, jakie wynikają z ustaleń poczynionych przez prokuraturę wojskową.

Dlaczego nie zrobiono powtórnych sekcji po przyjeździe ciał do Polski? Niektórzy twierdzą, że prokuratura miała taki obowiązek, a co najmniej możliwość. Dlaczego z tej możliwości nie skorzystała?

Dlatego, że nie było żadnej dokumentacji, która, poddana stosownej analizie, mogłaby wskazywać na nierzetelność badań sekcyjnych. Dlatego tych czynności nie podejmowano, ale też zważmy na atmosferę tamtych dni i na to, że oczekiwanie na ciała ofiar katastrofy i godny ich pochówek było oczekiwaniem pewnym niecierpliwości, zrozumiałym. Wszyscy uważaliśmy, że należy to uczynić jak najszybciej i tak postąpiono.

Ale zgodzi się pan ze mną, że gdyby te badania przeprowadzono, gdyby otwarto te trumny zaraz po przyjeździe ich do Polski, to nie byłoby już całego tego bólu i zamieszania związanego z kolejnymi ekshumacjami, których już było kilka, a będzie jeszcze więcej.

Ale proszę zważyć, że wówczas nie tylko ograniczano by się do oględzin, a więc do wyjęcia z trumien ciał i okazywania ich, ale także trzeba byłoby przeprowadzić badania genetyczne i sekcyjne, co oczywiście trwałoby tygodniami. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy taka decyzja byłaby w tamtym czasie decyzją zasadną, trafną, celową.

Mówiąc krótko: nie rozpatruje pan decyzji o nieprzeprowadzaniu sekcji jako błędu śledczych?

Nie uważam tego za błąd.

Czy Naczelna Prokuratura Wojskowa powinna wszcząć osobne śledztwo, które wyjaśni, skąd te wszystkie rozbieżności w dokumentacji przesłanej przez Rosjan? Czy powinniśmy zbadać, czy te nieścisłości ktoś wprowadzał celowo, czy też były wynikiem zwykłego błędu? Czy w ogóle to zostanie wyjaśnione?

Taką decyzję procesową w tym zakresie prokuratorzy mogą podjąć, o ile dojdą do przekonania, że istnieją przesłanki wskazujące na to, że jest uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Czyli nie wyklucza pan tego?

Nie wykluczam.

To jeszcze na koniec. Panie prokuratorze, Marta Kaczyńska powiedziała dzisiaj, że gdyby była na pana miejscu to podałaby się do dymisji po tym, co usłyszała w czwartek w Sejmie. Poda się pan do dymisji?

Nie widzę powodów do podawania się do dymisji, jeśli podaje się informacje wyłącznie prawdziwe, nawet jeśli one są bolesne dla wielu osób.