Reporter RMF FM Paweł Świąder ustalił, że koncesjonariusz autostrady z Łodzi do Katowic - po nieudanej próbie zdobycia pieniędzy - nie przygotował na czas także projektu. Urzędnicy ministra infrastruktury po ponad roku są więc w punkcie wyjścia i nie dają żadnej gwarancji, że trasa A1 będzie gotowa przed mistrzostwami Euro 2012.

Teraz to państwo będzie musiało wybudować trasę. Problem polega na tym, że nie ma nawet projektu ponad 180-kilometrowego odcinka z Łodzi do Pyrzowic. Koncesjonariusz, któremu w błyskach fleszy minister infrastruktury wręczył umowę, nie zdołał przez rok zebrać pieniędzy na budowę. Teraz okazało się, że także przygotowany przez firmę projekt do niczego się nie nadaje. Nie ma nawet pozwoleń na budowę. Za niewywiązanie się z umowy koncesjonariuszowi grozi tylko utrata wpłaconego wadium.

Urzędnicy Generalnej Dyrekcji potwierdzają, że problem istnieje, zapowiadają też, że podzielą trasę na kilka mniejszych odcinków i ogłoszą przetarg w systemie "projektuj i buduj". Nie ma już jednak żadnych szans, by z budową zdążyć przed mistrzostwami.

Najwyżej część autostrady A1 będzie dostępna dla kierowców przed Euro 2012 - Marcin Hadaj z GDDKiA

Ten przykład pokazuje, że forsowany przez PO i ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka pomysł na budowę autostrad w systemie koncesyjnym zupełnie się w Polsce nie sprawdził. Albo firmy nie są w stanie należycie przygotować inwestycji, albo ogrywają urzędniczych prawników i negocjują zapisy umów koncesyjnych, które faworyzują prywatne firmy - tak jest w przypadku Stalexportu i odcinka A4 Kraków-Katowice.