Robert Lewandowski strzelił gola dla Bayernu w wygranym 2:1 wyjazdowym meczu z Anderlechtem w 5. kolejce piłkarskiej Ligi Mistrzów. Monachijczycy już wcześniej byli pewni awansu. W środę ten cel osiągnęły Chelsea i Barcelona, która zremisowała w Turynie z Juventusem 0:0.

Robert Lewandowski /JULIEN WARNAND /PAP/EPA

Lewandowski rozegrał całe spotkanie (został ukarany żółtą kartką), natomiast do 88. minuty w ekipie gospodarzy grał Łukasz Teodorczyk, który zaliczył asystę.

W pierwszej połowie meczu na stadionie Anderlechtu przewagę posiadali gospodarze. Między 30. i 39. minuty aż trzy szanse miał Teodorczyk. Najpierw polski napastnik nie wykorzystał sytuacji sam na sam ze Svenem Ulreichem. Źle kopnął piłkę, która przeleciała obok bramki. Pięć minut później próbował w trudnej sytuacji oddać strzał głową, a wkrótce potem jego strzał z bliska obronił Ulreichem.

Po przerwie gospodarze wciąż stwarzali okazje, ale gola strzelił Bayern. Konkretnie Robert Lewandowski, który w 51. minucie wykorzystał świetne podanie od Francuza Corentina Tolisso i z około pięciu metrów bez problemów trafił do pustej bramki.

To drugi gol polskiego napastnika w tym sezonie Champions League, a łącznie 42. w historii występów w tych elitarnych rozgrywkach. Ponadto dla Lewandowskiego, licząc wszystkie mecze, również w Bundeslidze oraz dla reprezentacji narodowej, to 50. gol w 2017 roku, co jest najlepszym osiągnięciem w jego karierze.

W środowy wieczór Lewandowski mógł znacznie poprawić swoje osiągnięcie. Do końca meczu miał jeszcze kilka znakomitych okazji. M.in. dwukrotnie - w 58. i 85. minucie - nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Anderlechtu. Nie dał rady pokonać go również z rzutu wolnego w niewielkiej odległości od pola karnego (trafił w mur).

Mistrzowie Belgii wyrównali w 63. minucie. Bramkę mocnym strzałem zdobył Algierczyk Sofiane Hanni, po podaniu głową od mocno naciskanego przez rywali Teodorczyka. Decydujący cios zadał jednak Bayern - w 77. minucie głową bramkę zdobył wyróżniający się w ekipie gości Tolisso.

Po pięciu kolejkach Bayern ma 12 punktów i o trzy ustępuje rewelacyjnemu Paris Saint-Germain. W środę wicemistrzowie Francji pokonali u siebie Celtic Glasgow aż 7:1, choć od pierwszej minuty (56. sekundy) przegrywali po golu Moussy Dembele, tracąc dopiero pierwszą bramkę w sezonie LM. To jednak dodatkowo zmobilizowało gospodarzy, którzy urządzili sobie popis strzelecki. Po dwie bramki zdobyli Neymar i Edinson Cavani, a po jednej Kylian Mbappe, Marco Verratti i Dani Alves.

Paris Saint-Germain przeszło do historii jako drużyna, która zdobyła najwięcej bramek w fazie grupowej Ligi Mistrzów w jednym sezonie. Francuski zespół, podobnie jak Bayern już wcześniej pewny awansu do 1/8 finału, ma obecnie 24 trafienia, a do rozegrania jeszcze mecz w Monachium. Do tej pory rekordzistą fazy grupowej była Borussia Dortmund, która w poprzednim sezonie zdobyła 21 bramek (z czego aż 14 strzeliła Legii Warszawa).

Anderlecht, który w środowym spotkaniu zasługiwał co najmniej na remis, z zerowym dorobkiem zamyka tabelę grupy B. Celtic jest trzeci (3 pkt).

Wciąż nikt nie jest pewny awansu z grupy A. Bardzo bliski tego celu Manchester United przegrał na wyjeździe z FC Basel 0:1 po golu w końcówce spotkania Michaela Langa.

Od 74. minuty w barwach gości zagrał wracający po ciężkiej kontuzji Zlatan Ibrahimovic (wystąpił już także w końcówce sobotniego meczu ligowego z Newcastle United).

MU ma 12 punktów i o trzy wyprzedza Basel oraz CSKA Moskwa. Rosyjski zespół pokonał tego dnia pozostającą bez punktu Benficę Lizbona 2:0.

W grupie C awans zapewniła sobie Chelsea Londyn (10 pkt), po zwycięstwie w Baku nad ostatnim w tabeli Karabachem Agdam 4:0. Cały mecz w barwach azerskiego zespołu rozegrał Jakub Rzeźniczak (żółta kartka). Od 19. minuty Karabach grał w dziesiątkę, po usunięciu z boiska Raszada Sadygowa.

Swoje szanse przedłużyło Atletico Madryt, choć są one wciąż bardzo niewielkie. Finaliści LM z 2014 i 2016 roku pokonali u siebie Romę 2:0. Ozdobą meczu był gol "nożycami" Antoine'a Griezmanna w 69. minucie. Ponad kwadrans później wynik ustalił Kevin Gameiro. Na ławce rezerwowych rzymian siedział Łukasz Skorupski.

Dzięki wygranej zespół Diego Simeone ma sześć punktów i do drugiej Romy traci dwa. W ostatniej kolejce Atletico gra jednak na wyjeździe z Chelsea, a Roma zmierzy się u siebie z teoretycznie znacznie słabszym Karabachem.

Z grupy D pewna awansu jest od środy Barcelona, która po wyjazdowym remisie z finalistą poprzedniej edycji Juventusem Turyn 0:0 zgromadziła 11 punktów. Mistrza Włoch wyprzedza o trzy i ma lepszy bilans bezpośrednich meczów (u siebie wygrała 3:0). W środowy wieczór rezerwowym golkiperem "Starej Damy" był Wojciech Szczęsny.

Tylko punkt do Juventusu traci Sporting Lizbona, który pokonał u siebie Olympiakos Pireus 3:1. Honorowego gola dla gości, mających tylko punkt w tabeli, strzelił w 86. minucie były piłkarz Legii Vadis Odjidja Ofoe.

Dzień wcześniej Piotr Zieliński zdobył bramkę dla Napoli, a jego zespół wygrał u siebie z Szachtarem Donieck 3:0.

Awans do 1/8 finału wywalczyły we wtorek broniący trofeum Real Madryt oraz Besiktas Stambuł. Już wcześniej pewne gry w kolejnej rundzie były Tottenham Hotspur, Manchester City oraz wspomniane drużyny Bayernu i PSG.