Tomasz Komenda spędził w więzieniu 18 lat za zabójstwo, którego nie popełnił. Dziś został oczyszczony przez Sąd Najwyższy. 41-letni dziś mężczyzna w 2004 roku został skazany prawomocnie na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. "Państwo musi ponieść konsekwencje tego, że na 18 lat wsadziło do więzienia niewinnego człowieka i zniszczyło mu całą młodość” - powiedział obrońca Tomasza Komendy, mec. Zbigniew Ćwiąkalski. Zapowiedział, że będzie domagał się ponad 10 mln zł odszkodowania w jego imieniu.

Tomasz Komenda i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski /Paweł Supernak /PAP

Mecenas Ćwiąkalski podczas konferencji prasowej powiedział, że "Komenda musi teraz dojść do siebie po tych wszystkich przeżyciach i emocjach".

Musi mi powiedzieć, w jakich zakładach karnych przebywał, w jakich celach, jak był traktowany przez współwięźniów. Człowiek z takimi zarzutami, z taką kwalifikacją prawną jest traktowany najgorzej jak można - zaznaczył prawnik.

Zapowiedział, że w imieniu Tomasza Komendy będzie domagał się od państwa odszkodowania.

Będziemy żądać dużej kwoty. Mogę w tej chwili powiedzieć, na pewno chcę, żeby było to ponad 10 mln zł - wskazał.


Szczegółami będziemy się dopiero zajmowali. Właściwy jest tutaj Sąd Okręgowy we Wrocławiu. Od dzisiejszego dnia mamy rok na złożenie takiego wniosku. Wniosek musi uwzględniać zarówno kwestie związane z odszkodowaniem, czyli z tym co się wiąże z rzeczywistą utratą wynagrodzenia w tym okresie; zadośćuczynienie za krzywdy moralne też musi być osobno potraktowane - dodał Ćwiąkalski. 

Ja jestem od dzisiaj wolnym człowiekiem, a osoby, które mnie wrobiły, będą piętno nosić do końca swojego życia. Nie spocznę, dopóki nie zrobię tego, żeby te osoby usiadły na ławie oskarżonych, żeby choć przez chwilę poczuły to, co ja czułem przez osiemnaście lat - powiedział Komenda na konferencji prasowej.

Jak mówił, przez cały ten okres był "kozłem ofiarnym", a skazanie na wieloletnie więzienie nazwał "jedną wielką pomyłką".

Jak ci ludzie, którzy mnie wsadzili, mogą teraz normalnie funkcjonować? Jak mogą patrzeć na siebie w lustrze, nie mając sobie nic do zarzucenia? - pytał.

Komenda podkreślił, że obecnie chce przede wszystkim skupić się na uzyskaniu odszkodowania. 

Mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany

Tomasza Komendę skazano prawomocnie za zabójstwo, do którego doszło 31 grudnia 1996 roku Odsiadywał wyrok 25 lat więzienia w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W marcu został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach pozbawienia wolności.

Prokuratura - która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie - uznała, że mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. W sprawie zbrodni zatrzymano w zeszłym roku Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K. Od tej pory M. przebywa w areszcie.

W związku z tymi ustaleniami prokuratura złożyła do SN wniosek o wznowienie postępowania ws. Komendy. W środę przed południem - na niejawnym posiedzeniu - SN rozpoznał ten wniosek.

Jak wskazał sędzia Tomczyk w uzasadnieniu środowego wyroku, w krótkim czasie po popełnieniu zbrodni, pojawiły się wskazówki dotyczące potencjalnego sprawcy, ale "czynności podjęte wówczas nie doprowadziły do postawienia mu zarzutów".

Po latach okazało się, że ta wskazana już na początku stycznia 1997 r. osoba, wedle wniosku o wznowienie postępowania, jest w tej chwili osobą podejrzana w tej sprawie - zaznaczył.

Już wówczas było duże prawdopodobieństwo oskarżenia o tę zbrodnię osoby, która niedawno stała się podejrzana. Tak jednak się w tej sprawie nie stało - dodał sędzia.

Wskazał, że ostatnie ekspertyzy śladów z miejsca zbrodni, a także badania DNA włosów znalezionych w pozostawionej na miejscu przestępstwa czapce, wykluczyły Tomasza Komendę.

Przy zastosowaniu najnowszych technik obrazowania, innych niż w roku 2000, możliwe były pomiary obrażeń pokrzywdzonej (...). W wyniku tych bardzo szczegółowych badań biegli z Poznania wykluczyli w sposób zdecydowany możliwość pozostawienia tych śladów przez Tomasza Komendę - zaznaczył sędzia Tomczyk.

Dodał, że wyniki tych ekspertyz "w zupełnie innym świetle" postawiły w związku z tym zebrane krótko po zbrodni zeznania osób mówiących, że Komenda nie przebywał w miejscu zbrodni, gdy do niej doszło. Te osoby zostały ponownie przesłuchane w nowym postępowaniu, opracowano w stosunku do tych zeznań tzw. psychologiczną opinię wiarygodności. Te wszystkie badania wypadły jak najbardziej pomyślnie - zaznaczył sędzia.

Niezależnie od wyjaśniania okoliczności zbrodni, za którą niesłusznie skazano Komendę, inne śledztwo - w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych prowadzących postępowanie dotyczące zabójstwa i zgwałcenia Małgorzaty K. - prowadzi Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

SN uznał, że ze swoją decyzją nie będzie oczekiwał na ostateczne wyniki tego postępowania oraz śledztwa w sprawie zbrodni z 1996 r. Przedłużanie (...) tej gehenny Tomasza Komendy byłoby zupełnie zbędne - ocenił sędzia Tomczyk, zgadzając się - jak zaznaczył - z argumentacją obrońcy mężczyzny.

Satysfakcję z rozstrzygnięcia SN wyraził mec. Ćwiąkalski. Wskazał, że otwiera ono drogę do sprawy odszkodowawczej za niesłuszne skazanie i długoletnie pozbawienie wolności.

Małgorzata K. bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.