Exodus generałów z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, z tej głównej instytucji dowodzącej polską armią odchodzi 5 generałów - to prawie jedna czwarta wszystkich służących w dowództwie. Ten fakt potwierdził rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz. Nieoficjalnie mowa jest też o kilku pułkownikach.

Zdj. ilustracyjne /PAP/Tomasz Gzell /PAP

Oficjalnie nikt nie chce podawać powodów. Jednak z nieoficjalnych rozmów naszego dziennikarza z oficerami wynika, że to reakcja na zmiany zapowiadane przez szefa resortu obrony w dowództwie polskiego wojska. Między innymi chodzi o wypowiedzi Antoniego Macierewicza, że wojskowi, którzy rozpoczęli służbę przed 1989 rokiem, a także kończyli uczelnie w Związku Radzieckim, kariery w wojsku nie zrobią.

Nie bez znaczenia mogą być też plany dotyczące zmian warunków kończenia służby. Generałowie mogą się obawiać zmian w systemie emerytalnym. Nasz dziennikarz usłyszał, że początek roku jest najlepszym czasem na odejście.

Jak powiedział RMF FM jeden z wysokich rangą generałów, taka fala odejść to nie tylko wizerunkowa katastrofa. Szczególnie, że dotyczy najważniejszego z dowództw.

Kto zdecydował się na odejście?

Według informacji RMF FM, wśród odchodzących generałów są m.in.: inspektor wojsk lądowych - generał Janusz Bronowicz i szef sztabu dowództwa - generał Ireneusz Bartniak.

To efekt fatalnej polityki personalnej ministra Macierewicza, groźnej dla bezpieczeństwa Polski - komentuje tę sytuację były wiceszef MON w rządzie PO-PSL, Czesław Mroczek. Z wojska odchodzą najbardziej doświadczeni oficerowie, a to - jak twierdzi były wiceminister - sygnał także dla innych wojskowych i trzeba się liczyć z większą falą odejść. Według Czesława Mroczka, czarę goryczy przelały nowe przepisy autorstwa Antoniego Macierewicza, dające możliwość mianowania na wysokie dowódcze stanowiska żołnierzy, których stopnie - zgodnie z obecnymi wytycznymi - na to nie pozwalają. Ta polityka kadrowa - według Mroczka - sprawia, że Polską armią zaczną dowodzić ludzie bez doświadczenia.

Gen. Skrzypczak: "Boję się, że to dopiero początek"

Były wiceminister obrony, gen. Waldemar Skrzypczak twierdzi, że "armia pozbywa się najbardziej doświadczonych oficerów, a to groźne". 

Gen. Skrzypczak zaznacza, że tworzy się poważna luka, bo odchodzą ludzie ze specjalistyczną wiedzą, przede wszystkim z wojsk lądowych, którzy dowodzili żołnierzami także za granicą. Dziś jak nigdy - mówił - o tych dowódców powinniśmy wyjątkowo dbać. Jak twierdzi, cały czas realny jest konflikt zbrojny z Rosją. Doświadczony dowódca wie, co trzeba robić, ale młodzi, którzy pchają się na stanowiska, nie mając doświadczenia, wytracą wojsko i będą pierwszymi zbiegami z pola walki - tłumaczy były wiceszef resortu obrony.

Waldemar Skrzypczak obawia się też, że nowa polityka kadrowa resortu obrony spowoduje o wiele większą falę odejść wysokich rangą oficerów. Boję się, że to dopiero początek - mówił generał.

"Presja MON działa. Dla wojska to zły sygnał"

To wygląda na demonstrację - mówi o decyzji generałów szef sejmowej komisji obrony, Michał Jach z PiS. Podkreśla, że jego zdaniem jest to akcja mająca podłoże polityczne.

Pytany, czy działanie generałów to reakcja na ostatnie przepisy, które rewolucjonizują politykę kadrową w armii, Jach odpowiada: "Wiem, że wśród wyższej kadry dowódczej było to źle przyjęte. Ale o charakterze polityki kadrowej, o kierunkach rozwoju sił zbrojnych decyduje cywilne kierownictwo".

Do informacji RMF FM odniósł się także generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. "Presja MON działa. Dla wojska to zły sygnał" - napisał na Twitterze.

DGRSZ jest kluczowe dla całej polskiej armii. To właśnie tam zapadają najważniejsze decyzje.

Będzie nadzwyczajne posiedzenie komisji obrony?

Jest to poważny problem dla Dowództwa Generalnego i w związku z tym poważny problem dla naszej armii. Dowództwo Generalne zawiaduje wszystkimi rodzajami sił zbrojnych i jest tą instytucją, która jest odpowiedzialna za ich przygotowanie do ewentualnego kryzysu albo wojny - tak sytuację w DGRSZ komentuje były szef MON, Bogdan Klich. Najbardziej niepokojące jest to, że odchodzą generałowie w sile wieku, a zatem tacy, którzy są dobrze przygotowani do dowodzenia - zauważa polityk. Nie wyklucza też możliwości, że w związku z tą sytuacją zostanie zgłoszony wniosek o nadzwyczajne posiedzenie sejmowej lub senackiej komisji obrony narodowej.

(mn)