Polscy siatkarze wygrali z reprezentacją Estonii w swoim ostatnim meczu grupowym podczas mistrzostw Europy. Polacy tym samym zapewnili sobie drugą pozycję w grupie A. O tym, czy biało-czerwoni wystąpią w ćwierćfinale zadecydują rozgrywki barażowe.

Polacy grają z Estończykami /Adam Warżawa /PAP

TU MOGLIŚCIE ŚLEDZIĆ RELACJĘ NA ŻYWO >>>

ME siatkarzy 2017 - grupa A (Gdańsk)

Lp.zespółmeczezwycięstwaporażkisetypkt
1.Serbia 3309:28
2.Polska 3216:36
3.Finlandia 3123:82
4.Estonia 3034:92

Już przed meczem Polska - Estonia sytuacja w naszej grupie była klarowna. Serbowie ograli Finów 3:0 i to oni zajęli pierwsze miejsce premiowane bezpośrednim awansem do ćwierćfinału. "Biało-czerwoni" natomiast byli pewni występu w barażach. Jedyną niewiadomą było to, czy awansujemy z drugiej czy trzeciej pozycji. Orły znały nawet barażowego rywala. Zwycięstwo z Estonią sprawiało, że trafimy na Słowenię , a porażka, że naszym przeciwnikiem będzie Bułgaria. W mediach społecznościowych pojawiły się nawet głosy, żeby "podłożyć" się Estończykom i w przypadku awansu do "ósemki" uniknąć Rosjan. Czy ponowne starcie z Serbią byłoby lepsze? Kalkulowanie w sporcie zazwyczaj źle się kończy, a atmosferę w drużynie najlepiej budują zwycięstwa.

Selekcjoner Orłów Ferdinando De Giorgi postanowił nie kalkulować. Tak przynajmniej można było wywnioskować po wyjściowym składzie. Włoch desygnował do gry "żelazną" szóstkę.

Ergo Arena oczywiście wypełniła się do ostatniego miejsca. Na trybunach zasiadło około dwa tysiące estońskich kibiców, którzy zorganizowanym i głośnym dopingiem zagrzewali swoich zawodników do boju. Polscy fani również nie szczędzili gardeł. Atmosfera jaką stworzyli kibice obu drużyn była po prostu wspaniała.

Pierwsze wymiany pokazały, że Polaków czeka trudne zadanie, czego można było się spodziewać po tym co pokazali Estończycy we wcześniejszych spotkaniach. Na dodatek, dla nich było to spotkanie o być albo nie być w turnieju. Tylko zwycięstwo dawało im awans. "Biało-czerwoni" wypracowali sobie przewagę po asie Mateusza Bieńka (8:6), a później było jeszcze lepiej, kiedy kontrę skończył Michał Kubiak (10:7). Estończycy zbliżyli się niebezpiecznie na jeden punkt (13:14). Po drugiej przerwie technicznej sytuacja wróciła do normy za sprawą zagrywki Fabiana Drzyzgi (17:14). Nie na długo. Renee Teppan sprytną kiwką minął nasz blok (16:17). Chwilę później Polacy ustawili taką "ścianę", że dwa razy Estończykom piłka spadła pod nogi (20:17). I znów rywale doszli na jeden punkt, kiedy jak z armaty "huknął" zagrywką rezerwowy Oliver Venno (19:20). Przełom nastąpił po kapitalnym bloku Bieńka, który w pojedynkę zatrzymał Ardo Kreeka (23:20). Takiej przewagi Polacy nie wypuścili z rąk. Nieudany atak Renee Teppana i było po sprawie. 25:21 dla Orłów.

Drugą partię rozpoczęliśmy z Łukaszem Kaczmarkiem w składzie, który zastąpił Dawida Konarskiego. Nasz podstawowy atakujący skończył zaledwie jeden atak na siedem prób w pierwszym secie. "Biało-czerwoni" od początku starali się narzucić swój styl gry. Mocno zagrywał Bartosz Kurek. W ataku błyszczeli Kubiak i Bieniek. Na pierwszą przerwę techniczną nasi siatkarze schodzili w dobrych humorach (8:5). Estończycy szybko odrobili straty (9:9) i od tego momentu oglądaliśmy wymianę cios za cios. Druga przerwa techniczna odbyła się przy minimalnym prowadzeniu Polaków i to po ładnej akcji. Grzegorz Łomacz "wyczyścił" piłkę Kurkowi, który z drugiej linii posłał "bombę" nie do obrony (16:15). Za sprawą Kurka Polacy "odskoczyli" w ważnym momencie na dwa punkty (20:18). Nasz przyjmujący popisał się mocnym serwisem, czym ułatwił zadanie kolegom w bloku. Trzy kolejne punkty padły jednak łupem rywali (21:20). Serię Estończyków przerwał Bartłomiej Lemański atakiem z krótkiej. Końcówka dostarczyła kibicom dużo emocji. Estończycy zażarcie się bronili, ale w końcu Bieniek zaserwował asa, choć sędzia początkowo przyznał punkt gościom. Wideoweryfikacja pokazała, że piłka była w boisku. Polacy wygrali drugą odsłonę na przewagi 26:24.

10-minutowa przerwa między drugim a trzecim setem wybiła z rytmu "Biało-czerwonych". Estończycy to zespół, z którym trzeba cały czas grać na wysokich obrotach, bo potrafią być groźni dla najlepszych. Rywale prowadzili 8:5 i 11:7. Polacy ruszyli w pościg. Najpierw blokiem zatrzymali Andri Aganitsa, następnie świetnie zaserwował Lemański, a chwilę później z polską "ścianą" zderzył się Raadik (13:13). W jednym ustawieniu zdobyliśmy cztery punkty z rzędu! Mógł być piąty, ale Kurek przestrzelił z drugiej linii. Od tego momentu toczyła się walka punkt za punkt, a set zbliżał się do końca. Publiczność rozgrzała wymiana przy stanie 20:20. Estończycy "wyciągali" w obronie niesamowite piłki, ale w końcu nie dali rady, kiedy sprytem wykazał się Bieniek. W następnej akcji asa zaserwował Lemański (22:20). Po ataku ze skrzydła Kubiaka mieliśmy meczbola (24:21). Estończycy obronili się tylko na chwilę. Autowy serwis Teppana zakończył spotkanie. 

Grupę A wygrali Serbowie i w nagrodę mają pewny występ w ćwierćfinale. Polacy zajęli drugie miejsce, a to oznacza, że w barażu o 1/4 finału zagrają z aktualnym wicemistrzem Europy Słowenią. Z trzeciej lokaty awansowali Finowie, których czeka starcie z Bułgarią. Estończycy odpadli z dalszej rywalizacji.

We wtorek w mistrzostwach Europy dzień przerwy. W środę w Krakowie - tam zagrają Polacy - i w Katowicach rozegrane zostaną baraże, a dzień później ćwierćfinały.