"To najskuteczniejszy wniosek o odwołanie ministra w tej kadencji. Złożyliśmy wniosek 7 czerwca, nawet minister nie usłyszał uzasadnienia, a premier przyjął dymisję" -tak o odejściu Krzysztofa Jurgiela z resortu rolnictwa mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Dorota Niedziela. Poseł, która w Gabinecie Cieni PO odpowiada za resort rolnictwa, podkreśla, że "minister Jurgiel zostawił zapaść, uciekł przed odpowiedzialnością". "Nie będzie debaty o rolnictwie w Sejmie i chyba o to chodziło" - uważa gość Marcina Zaborskiego. "Najbardziej dosadnym obrazem tego, co dzieje się w resorcie za ministra Jurgiela, są stadniny - ze świetnie funkcjonujących instytucji zostały zgliszcza. Tak samo jest w rolnictwie – nic właściwie nie zostało zrobione, ASF się rozwija" - uważa Niedziela.

Marcin Zaborski, RMF FM: Pani poseł, skąd Platforma Obywatelska wie, że ministrowi Jurgielowi ktoś kazał podać się do dymisji?

Dorota Niedziela: Myślę, że wszyscy widzą, jak wygląda zarządzanie partią i rządem. To chyba jest jasne.

Posłuchaj Popołudniowej rozmowy w RMF FM

Wiecie, czy podejrzewacie? Bo mówiliście dzisiaj na konferencji: "Wiemy, że tak właśnie było. Kazano mu się podać do dymisji". Kto mu kazał?

Myślę, że zarówno prezes, jak i była to pewnie decyzja premiera. Chciałabym tylko powiedzieć, że jest to najskuteczniejszy wniosek o odwołanie ministra w tej kadencji. Złożyliśmy wniosek 7 czerwca, nawet minister nie usłyszał uzasadnienia, a pan premier postanowił przyjąć dymisję ministra.

Nie będzie debaty w Sejmie. Minister tłumaczy, że zdecydowały "powody osobiste". Rozumiem, że pani w to nie dowierza. Wyjdźmy do przodu - którego z polityków Prawa i Sprawiedliwości chciałaby pani zobaczyć w fotelu ministra rolnictwa teraz?

Składając ten wniosek chciałam usłyszeć debatę, rozpocząć debatę poważną o rolnictwie, a nie zajmować się tym, kto zajmie miejsce ministra Jurgiela. To jest tak naprawdę problem premiera.

Ale to jest faktem. Nie będzie ministra Jurgiela - będzie ktoś nowy. Pytanie, czy widzi kogoś pani w Prawie i Sprawiedliwości, kto mógłby się tej roli podjąć i być dobrym ministrem?

Będzie ktoś nowy, panie redaktorze, kto musi podjąć wszystkie te zarzuty i wyprowadzić Polskę z tej zapaści, jaką zostawił minister Jurgiel, uciekając przed odpowiedzialnością tak naprawdę. Nie usłyszy żadnego wotum, żadnych naszych merytorycznych uwag i nie będzie debaty o rolnictwie w Sejmie. Chyba o to chodziło. W momencie, kiedy rolnicy są naprawdę wściekli, kiedy chcą wyjść na ulice, kiedy mimo iż trwają prace polowe, rolnicy chcą wyjść... Tego wszystkiego nie będzie. Minister unikał tego od dawna i tak to wyglądało, jakby się chciał usunąć. Oczywiście, ławka rolnictwa jest bardzo krótka w PiS-ie. Jest w zasadzie tylko...

Ma pani kolegów w komisji rolnictwa.

Tak, jestem wiceprzewodniczącą. Wiceprzewodniczącym również jest pan poseł Ardanowski, który w tej loterii jest najbliższy i który od jakiegoś czasu bardzo wyraźnie krytykował ministra Jurgiela. Bardzo wyraźnie i na ostatniej komisji zaatakował np. Babalskiego. Zarzuty są ogromne.

To będzie dobry minister rolnictwa pani zdaniem, jeśli to on zostanie?

To ja ocenię dopiero po pracy pana posła, jeżeli zostanie ministrem. Może być ktoś inny. Myślę, że najbardziej dosadnym obrazem tego, co się dzieje w ministerstwie i co się działo za ministra Jurgiela, tej kadrowej przepychanki, nieumiejętności, nieudolności są stadniny, które widać i które pokazywaliśmy wielokrotnie. Ze świetnie funkcjonujących instytucji zostały zgliszcza. Tak samo jest w rolnictwie. Nic w zasadzie nie zostało zrobione. ASF leży, właściwie się rozwija, bo minister Jurgiel walczy z innymi ministrami albo mówi, że nie może. Nie dofinansowuje służb weterynaryjnych, m.in., nie daje rekompensat rolnikom. Poszkodowani rolnicy...

W tym wniosku, który złożyliście w Sejmie, wytykaliście też ministrowi Jurgielowi sprawę dopłat dla rolników - tego, że nie załatwił jak dotąd wyższych dopłat dla polskich rolników. Pytanie, czy gdyby to pani była ministrem rolnictwa, umiałaby pani wynegocjować w Brukseli to, żeby Polacy dostawali tyle, ile np. Niemcy czy Francuzi?

Wytykamy to, co minister Jurgiel obiecał. Jeździł przez 8 lat po wsiach i tłumaczył, że nieudolność rządów poprzednich spowodowała, że mamy mniejsze dopłaty. Kłamał, kłamał i jeszcze raz kłamał...

To była zapowiedź z programu Prawa i Sprawiedliwości.

Tak, dokładnie.

Pytanie, czy pani potrafiłaby ten postulat spełnić, gdyby pani była ministrem?

Każdy jest rozliczany ze swoich obietnic. Najważniejsze jest to, żeby stworzyć odpowiednią grupę ludzi, wokół siebie stworzyć taki front w Unii Europejskiej, żeby dbał o to, żeby pieniądze dla rolnictwa w Polsce się nie zmieniły. Pomijając dopłaty bezpośrednie, wszystkie fundusze dotyczące rolnictwa strasznie się zmienią. Nieważne, czy będzie mniej na dopłatach czy mniej na inwestycje - po prostu rolnictwo dostanie znacznie mniej pieniędzy. 

To jest ważne, dlatego że te dopłaty nie są równe od lat, pani poseł.

Tak.

Czy to rządziła Platforma, czy to rządzi PiS. Pytanie, czy jest szansa na to, żeby kiedykolwiek to zmienić.

Myślę, że jak najbardziej, że trzeba o to cały czas walczyć. Nie wolno składać obietnic, których doskonale Jurgiel wiedział, że nie spełni. W tej chwili walka toczy się o dorównanie przynajmniej ilością pieniędzy, które przywieźliśmy my - 42 mld euro w tamtej perspektywie. Żeby to nie były cięcia 30-procentowe czy więcej na inwestycje. To będzie schowane, tego nie będzie widać, ale nie będzie tych pieniędzy. A jeżeli nie będzie, to nie dostaną rolnicy - nie tylko dopłat bezpośrednich, będą mniejsze, ale na inwestycje będzie znacznie mniej. To jest największy problem.

No właśnie. Mówi pani, że każdy odpowiada za swoje zapowiedzi. A propos inwestycji. Sprawdźmy, co do zaoferowania rolnikom w Polsce ma właśnie Platforma Obywatelska. Zerkam do programu Platformy i czytam, że np. chcecie zbudować centra aktywności wiejskiej. Ile takich centrów miałoby powstać, pani poseł?

Nasz program, który jest na stronie, jest przede wszystkim w dalszej konsultacji. Mamy nowe pomysły, natomiast...

Nie no, jest konkret. Tego konkretu będę się trzymał. Centra aktywności wiejskiej w każdej wsi - to ile takich centrów trzeba zbudować?

Trzeba przede wszystkim trzeba sprawdzić, w których gminach już są, i które można przekształcić...

Rozumiem, że już sprawdziliście, pani poseł..

Tak i mamy... Lista... Program, czyli kierunkowe działanie, nie jest nigdy programem wypisanym, wypisanym dopiero będzie...

Proszę nie uciekać od tego pytania. Ile konkretnie chcielibyście zbudować? Piszecie: "W każdej wsi powstaną centra aktywności wiejskiej". Mamy w Polsce 43 tys. wsi. Liczyła pani, ile trzeba by pieniędzy, żeby zrealizować taki postulat?

Realizacja takiego postulatu to nie jest budowa nowych centrów. Przecież w każdej wsi są świetlice wiejskie, są biblioteki. Wystarczy tylko je doposażyć i zrobić miejsca, w których będzie bardzo łatwe do uzyskania: dostęp do internetu, dzienne kwestie pobytu, organizacji życia i dostępu, lepszego dostępu m.in. do internetu. To na tym ma polegać.

Policzyliście, ile pieniędzy trzeba na ten cel przeznaczyć?

Policzymy i przedstawimy, jak będziemy przedstawiać program przed wyborami i będziemy z nim jeździć. Na razie jeździmy, mamy wiele innych świetnych pomysłów.

A kto będzie utrzymywał te centra? Piszecie, że one będą przekazane społecznościom lokalnym, żeby się tam samo rządziły. Są pieniądze na to?

W tej chwili proszę zobaczyć, że dobrze się rozwija program budżetu partycypacyjnego. To jest m.in. też sposób na finansowanie samorządów, ale i też pewnie częściowo będzie to, jeśli będą biednieje gminy... Mamy cały inny program decydujący o tym, jak będą finansowane te gminy. Jeżdżąc po Polsce widzimy, jaki jest problem z gminami typowo rolniczymi, które nie mają za dużo dochodów i które muszą mieć te dochody wyrównane od gmin, które mają trochę większe. Rozmawiając często z rolnikami, z samorządowcami, słyszymy: fantastycznie, mamy świetną ziemię, świetnej jakości, mamy rolnictwo, ale jesteśmy bardzo biedną gminą, nie stać nas nawet na to, żeby drogi zrobić. 

No właśnie, dlatego o to pytam. 

W takiej sytuacji jak najbardziej trzeba przemyśleć jeszcze raz, od nowa. Przekazać to, o czym mówiliśmy w naszym programie samorządowym.

Może warto policzyć, zanim coś się obieca, pani poseł - dlatego o to dopytuję.                          

No tak, tak.

Obok nazwiska pana ministra Jurgiela pojawiło się dziś też nazwisko pana senatora Jana Filipa Libickiego jako jedno z wydarzeń. Z Platformą pożegnał się senator Jan Filip Libicki, tłumacząc, że to jest jego gest solidarności z trójką posłów wykluczonych z Platformy po głosowaniu w sprawie projektu "Zatrzymaj aborcję". Sprawy światopoglądowe wciąż dzielą Platformę?

Myślę, że nie. 

A jeśli po wyborach Platforma będzie miała zdecydować, czy zgodzić się na związki partnerskie - myśli pani, że nie będzie kłótni? 

Myślę, że już Platforma dorosła do tego, że zgoda na m.in. związki partnerskie nie ma nic wspólnego z jakimś przeciwstawianiem się możliwości utrzymania swoich konserwatywnych poglądów. Rozmawiając o tym często z kolegami w PO widzę, że to się zmienia. To nie znaczy, że zmienia się jakoś na stronę lewą.

Czyli może pani powiedzieć, że związki partnerskie to będzie absolutne hasło Platformy czy postulat, z którym będziecie szli do wyborów?

To pan redaktor powiedział. Pan redaktor mnie zapytał, czy jesteśmy gotowi w rozmowie z PO rozmawiać o tym, czy związki partnerskie (powinny zostać wprowadzone - red.). Ja, Dorota Niedziela, posłanka Platformy, wiceprzewodnicząca komisji rolnictwa i też poseł Małopolski mogę powiedzieć, że ja jak najbardziej, absolutnie popieram. Większość moich kolegów tak samo myśli. Natomiast program będzie nadal przedstawiany.