W greckich bankach ma skończyć się dzisiaj gotówka - takie ostrzeżenie wydał Związek Greckich Banków. Brak banknotów oznacza puste bankomaty, Grecy zostaną więc bez gotówki i będą mogli płacić wyłącznie kartami. Tych jednak - jak donosi specjalny wysłannik RMF FM do Aten Krzysztof Berenda - nie chcą już przyjmować choćby sklepikarze i restauratorzy. Zamknięte pozostają również same banki. A wszystko to skutek referendum, w którym większość Greków powiedziała "nie" reformom i dalszemu zaciskaniu pasa.

Cipras chce negocjacji ws. restrukturyzacji zadłużenia: "Ateny gotowe są do reform, ale…"

Premier Grecji będzie zabiegał o rozpoczęcie nowych negocjacji z międzynarodowymi wierzycielami. "Ateny gotowe są do reform, ale potrzebne są także inwestycje i restrukturyzacja zadłużenia" - powiedział Aleksis Cipras późnym wieczorem w wystąpieniu telewizyjnym. We wczorajszym... czytaj więcej

Banki w Grecji zamknięte są od ubiegłego poniedziałku. Otwarte drzwi mają tam wyłącznie emeryci, którzy w Grecji w większości nie posiadają kart płatniczych.

Rząd Aleksisa Ciprasa obiecywał, że banki zostaną otwarte, gdy tylko uda się podpisać nowe porozumienie z międzynarodowymi wierzycielami, gdy Berlin i Bruksela umorzą Grekom część długów, a spłatę reszty rozłożą w czasie. Po wczorajszym referendum ciężko jednak oczekiwać, by europejscy przywódcy nagle ustąpili. Negocjacje zajmą zapewne sporo czasu, a do tego czasu bankowe oddziały pozostaną zamknięte. Ich otwarcie to - jak ocenia Krzysztof Berenda - raczej kwestia tygodni niż dni.

Grecy, z którymi rozmawiał w Atenach nasz wysłannik, twierdzą jednak, że to wytrzymają. Jeśli banki chcą pozostać zamknięte, to znaczy, że nie dbają o Greków i o Grecję. A skoro one nie dbają o nas, to my nie dbamy o nie. Zamknijcie się, zabierzcie pieniądze i wracajcie do domu! Jeżeli jednak banki o nas dbają, to niech oddadzą pieniądze - mówił naszemu dziennikarzowi Jorgos, który w referendum głosował przeciwko dalszym oszczędnościom w zamian za międzynarodową pomoc.

Obawy o to, że bankom zabraknie wkrótce gotówki, sprawiły, że przed bankomatami znów rosną potężne kolejki, większe niż w ostatnich dniach. Teraz ustawiają się w nich również turyści, bo i do nich dotarło ostrzeżenie Związku Greckich Banków.

Grecki minister finansów podał się do dymisji. Bo jest "niemile widziany"

Dzień po tym, jak w referendum w Grecji zwyciężył obóz przeciwników dalszego zaciskania pasa w zamian za zagraniczną pomoc - popierany przez rząd Aleksisa Ciprasa, do dymisji niespodziewanie podał się grecki minister finansów Janis Warufakis. Jak wyjaśnił, powiadomiono go, że niektórzy członkowie... czytaj więcej

Kryzys zastał nas już w Grecji, więc nie mamy zapasów gotówki, dopiero teraz staramy się ją wyciągnąć. Szczęśliwie mamy już kupione bilety powrotne, najwyżej nie kupimy pamiątek - powiedział Krzysztofowi Berendzie Kanadyjczyk Maxim z Montrealu.

Coraz trudniej również znaleźć miejsca, w których można płacić kartą. Grecy nie chcą ich przyjmować, bo sami muszą płacić pracownikom czy dostawcom w gotówce.

Jak donosi nasz wysłannik, karty płatnicze przyjmowane są jeszcze w supermarketach, hotelach - z wyjątkiem najmniejszych pensjonatów na wyspach - i w muzeach. Poza tym wszędzie trzeba płacić gotówką - dotyczy to większości restauracji, barów, sklepów z pamiątkami i kiosków.