Ukraina prowadzi negocjacje z Polską w sprawie budowy dwóch bloków energetycznych w chmielnickiej elektrowni jądrowej. Jak dowiedział się reporter RMF FM, takie zaskakujące słowa wypowiedział minister energetyki Ukrainy Wołodymyr Demczyszyn na forum paliwowo-energetycznego w Kijowie.

"Żarnobyl". Prof. Niewodniczański: Potrzebujemy atomu. Przez strach przerwaliśmy budowę elektrowni

"Polska potrzebuje atomu. Potrzebujemy energii elektrycznej dla rozwoju przemysłu, dla komfortu, niezależności" - przekonuje specjalista w zakresie geofizyki jądrowej, technicznej fizyki jądrowej oraz bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej prof. Jerzy W. Niewodniczański.... czytaj więcej

Z ustaleń dziennikarza RMF FM Krzysztofa Zasady wynika, że rozmowy są na razie na bardzo wstępnym etapie. Minister Demczyszyn ujawnił kontakty w tej sprawie z Warszawą. Mówił, że Polska planuje budowę u siebie siłowni jądrowej, jednak ma świadomość bardzo wysokich kosztów tego przedsięwzięcia. Dlatego - jak twierdzi - Warszawa bierze pod uwagę udział w rozbudowie ukraińskiej elektrowni. Właśnie z niej prąd miałby trafiać do Polski.

Według Ukraińców, rozmowy mają dotyczyć też połączenia energetycznego o dużej przepustowości z Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej do Rzeszowa.

Kijów ujawnił fakt negocjacji z Polską w tydzień po rozwiązaniu umowy w Rosjanami, na budowę dwóch bloków w tej elektrowni. Tamte plany przewidywały, że koszt rozbudowy siłowni może wynieść nawet 6 miliardów dolarów.

Ekspert: Projekt niosący poważne ryzyko

To projekt pozornie opłacalny, ale niosący poważne ryzyko - tak o ewentualnym udziale Polski w rozbudowie ukraińskiej elektrowni atomowej Chmielnicki mówi ekspert w dziedzinie energetyki Tomasz Chmal. Według niego nasz udział w tej elektrowni mógłby oznaczać tanią energię. To także większe zaangażowanie się Polski w proces zmian na Ukrainie. Nasz system energetyczny zyskałby po wybudowaniu połączenia z Chmielnicką Elektrownią Jądrową.

Natomiast - jak dodaje Tomasz Chmal - taki projekt niesie też pewne niebezpieczeństwo. To jest kwestia niestabilnego otoczenia politycznego, to jest kwestia technologii, w której nie jesteśmy obecni, na której się nie znamy, to jest wreszcie pozbawianie się rozwoju energetyki we własnym kraju - tłumaczy. To może wpłynąć chociażby na zmniejszenie liczby miejsc pracy.

Chmal twierdzi też, że ten projekt może zagrozić rozwojowi krajowej energetyki jądrowej, a nawet całkowicie go przekreślić.

(j., mpw)