Wielokrotnie zwracałem się do prokuratury w sprawie stoczni Gdynia, ale sprawy umarzano albo twierdzono, że jest to niska szkodliwość społeczna - mówi Leszek Świętczak, przewodniczący Związku Zawodowego Stoczniowiec. Dokumenty ws. nieprawidłowości przy prywatyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie skierowało do Kancelarii Premiera CBA. Politycy, którzy je poznali, przyznają, że sprawa jest bardzo poważna.

Sławomir Nitras: Wiem, że CBA się mną interesowało. Zrobiłem rachunek sumienia

W sprawie stoczni nie mam sobie nic do zarzucenia - powiedział Sławomir Nitras w Przesłuchaniu RMF FM. Przyznał, że sytuacja w Platformie jest trudna. Nastąpił pewien przełom. (...) Z przykrością patrzyłem wczoraj na Grzegorza Schetynę - przyznał. czytaj więcej

Po otrzymaniu materiałów szef Kancelarii Tomasz Arabski powiadomił Prokuratora Generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa przy sprzedaży majątku stoczni. Kancelaria złożyła też doniesienie na samego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, który miał złamać ustawę o CBA, nie powiadamiając prokuratury o nieprawidłowościach, wykrytych przez Biuro.

Leszek Świętczak twierdzi, że przy sprzedaży majątku stoczni miały miejsce poważne nieprawidłowości. Według niego, po zaniżonych cenach sprzedawano majątek spółkom, założonym przez byłych dyrektorów stoczni. Zaznacza, że nazwiska przekaże organom ścigania, ale fakty te można sprawdzić. Od dłuższego czasu docierały do nas informacje o tym, że dzieją się nieprawidłowości w stoczni Gdynia, polegające na uwłaszczaniu się byłych dyrektorów i byłych prezesów z majątku stoczni - mówi:

To właśnie on zawiadomił posła PiS Zbigniewa Kozaka o nieprawidłowościach, a ten powiadomił o sprawie CBA. Dlaczego zdecydował się właśnie na Biuro Mariusza Kamińskiego? Wielokrotnie powiadamiałem prokuraturę, pisałem też sporo interpelacji i to wszystko jak grochem o ścianę, żadnego efektu - wyjaśnia:

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk nie przypomina sobie takiej sprawy. Zastrzega jednak, że precyzyjnej odpowiedzi prokuratura udzieli dopiero w poniedziałek.

Opozycyjni wicemarszałkowie Sejmu, którzy dostali dokumenty z CBA - Jerzy Szmajdziński i Krzysztof Putra - określają materiał jako mocny. Ciężar gatunkowy tego jest - używając języka bokserskiego - ciężki - mówi Krzysztof Putra z PiS:

Jerzy Szmajdziński z SLD dodaje, że sprawa stoczniowa jest zdecydowanie mocniejsza niż afera hazardowa i nie ma tu mowy o prowokacji CBA. Przyznaje, że w materiałach znalazły się i analiza sytuacji, i stenogramy:

Marszałkowie milczą o szczegółach, zasłaniając się tajemnicą, ale ich opis sytuacji zrobił wrażenie na Jarosławie Gowinie z PO. Jego zdaniem, jeśli potwierdzą się informacje, że doszło do złamania prawa w Ministerstwie Skarbu czy innych instytucjach państwowych, to rekonstrukcja rządu powinna być głębsza:

Wszyscy też zgodnie podkreślają, że gdyby sprawa nie była bardzo poważna, to szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski nie skierowałby doniesienia do prokuratury.