Osoby oszukane przez Volkswagena mogą domagać się nie tylko naprawienia samochodu, ale także rekompensaty finansowej – informuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Chodzi o kierowców samochodów Volkswagena, Skody, Audi i Seata, w których zamontowany jest silnik Diesla z oprogramowane przekłamującym dane o spalinach.

Do Polski trafiło ponad 139 tys. kwestionowanych samochodów VW /Julian Stratenschulte /PAP/EPA

Odszkodowanie możliwe jest na podstawie przepisów o nieuczciwych praktykach rynkowych. Mówią one o tym, że producenci nie mogą wprowadzać nas w błąd. Jeżeli więc Volkswagen zapewniał, że montuje w swoich i innych samochodach silniki, które spełniają normy środowiskowe i nie trują nadmiernie otoczenia to w rzeczywistości oszukiwał. Dlatego możemy domagać się rekompensaty.

Jeżeli zostaliśmy wprowadzeni w błąd i kierujemy sprawę do sądu to nie my, czyli konsumenci, ale producent, albo sprzedawca muszą udowodnić przed sądem, że nie wprowadzili nas w błąd - zapewnia Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Ile samochodów trafiło do Polski?

Na polski rynek wprowadzono ponad 139 tys. kwestionowanych samochodów koncernu Volkswagen - twierdzi minister środowiska Maciej Grabowski. Według niego, informację taką przekazał sam koncern. Wyjaśnił, że jeśli chodzi o samochody wyposażone w silniki dieslowskie oznaczone kodem EA 189 EU5, to do Polski trafiło 66 tys. 870 samochodów VW, 58 tys. 890 samochodów marki Skoda, 12 tys. 49 Audi i 3 tys. 694 Seatów.

Szef resortu środowiska dodał, że odbył konsultacje z innymi ministrami środowiska UE ws. tzw. afery VW. We wtorek wystąpiliśmy do prezydencji luksemburskiej, żeby na najbliższej radzie środowiskowej podjąć ten temat. Moim zdaniem rada środowiskowa jest najbardziej właściwym gremium do dyskutowania tego problemu - powiedział. Minister pytany, czy Polska rozważa wprowadzenie zakazu rejestracji samochodów VW co zrobiły Szwajcaria i Rumunia powiedział, że na razie nie było to dyskutowane. Przyznał jednocześnie, że tzw. dyrektywa homologacyjna pozwala wprowadzać czasowe zawieszanie homologacji. W tej chwili w tym zespole (polskim zajmującym się sprawą VW) nie rozważaliśmy takiego kroku. W moim przekonaniu homologacja europejska wymaga europejskiej odpowiedzi na ten problem - powiedział Maciej Grabowski. Dodał też, że strona polska nie może nałożyć kar na koncern, ponieważ zgodnie z prawem europejskim może to zrobić jedynie organ, który udzielił homologacji.

Grabowski wyjaśnił, że polski zespół interesuje się przede wszystkim, czy nie zostały naruszone prawa konsumentów w naszym kraju oraz jakie szkody wystąpiły dla środowiska. Szef resortu środowiska poinformował także, że Volkswagen zapewnia, iż "pracuje nad programem naprawczym, a szczegóły przekaże niezwłocznie".

Problemy VW

Władze USA ujawniły 18 września, że Volkswagen jest podejrzewany przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) o manipulowanie pomiarem spalin z silników dieslowskich, co może oznaczać dla producenta ogromne kary. Koncern przyznał 22 września, że zakwestionowane przez EPA oprogramowanie było instalowane w jego samochodach także poza USA. Może ono znajdować się w ok. 11 mln pojazdów na całym świecie, w tym w Polsce. Szef koncernu Volkswagen Matthias Mueller oświadczył w wywiadzie dla dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że w styczniu rozpocznie się akcja wzywania do stacji obsługi aut VW z oprogramowaniem umożliwiającym fałszowanie testów spalin w silnikach diesla. Akcja ma potrwać do końca 2016 r.

Ujawnienie afery spowodowało znaczny spadek kursu akcji VW. Poprzedni prezes koncernu Martin Winterkorn podał się do dymisji chociaż utrzymywał, że nie ma sobie nic do zarzucenia.