Nowy rządowy program dla górnictwa to tylko działanie doraźne - mówią ekonomiści na Forum w Krynicy. Rząd postanowił dofinansować branżę pieniędzmi z budżetu, a także akcjami zyskownych spółek z udziałem skarbu państwa. Jak mówi były minister gospodarki Janusz Steinhoff, który zajmował się reformą górnictwa przed laty, to tylko działanie doraźne. W okresie przedwyborczym rząd chce kupić za państwowe pieniądze spokój na Śląsku. Problem pozostanie nierozwiązany i trzeba będzie się z nim zmierzyć po wyborach.

Janusz Steinhoff /Jakub Kamiński /PAP

Na dłuższą metę nierentowne kopalnie i tak są nie do utrzymania – tak większość ekonomistów komentuje decyzję rządu o tym, by zasilić górnictwo pieniędzmi z budżetu i akcjami państwowych spółek. W poniedziałek rząd przyjął wstępnie projekt budżetu na 2016 r. z deficytem nie większym niż 54 mld... czytaj więcej

Michał Zieliński: Czy ten program można nazwać programem ratowania górnictwa?

Janusz Steinhoff: Muszę powiedzieć, że ja nie widzę tego programu jako programu, który doprowadzi w sposób trwały do rentowości tej branży. To jest zestaw działań doraźnych, które pozwolą na utrzymanie płynności, czyli wypłat dla górników, itd. Trzeba mieć natomiast świadomość, jaki jest kalendarz polityczny. To nie jest czas podejmowania decyzji, dobry czas na to był dwa bądź trzy lata temu. Niestety stan branży jest tragiczny, powiedziałbym, że najgorszy od początku procesu transformacji i nie dziwię się rządowi, że musi podejmować działania doraźne, aby dotrzymać do wyborów, aby zachować spokój społeczny na Śląsku. Natomiast potem, po wyborach, przyjdzie czas na poważną dyskusję.

Problem ma przyczynę rynkową. Wydobycie tony węgla na Górnym Śląsku to około 250 złotych. Ceny na świecie są niższe. I co będzie dalej?

Każdy podmiot musi się dostosować do aktualnej sytuacji na rynku. Nie można wydobywać węgla, nie można produkować czegokolwiek, co obarczone jest ujemną akumulacją. Trzeba mieć świadomość, że część kopalń, które nie potrafią, ze względów górniczo-geologicznych, sprostać tym wymogom, musi być zlikwidowana. Przecież w Polsce zlikwidowano wiele kopalń, natomiast te kopalnie dobre, przyszłościowe, które mogą utrzymać niskie koszty wydobycia, powinny być dokapitalizowane. Tam powinny być uruchomione programy inwestycyjne, natomiast do tej pory utrzymywano te nierentowne kopalnie z pieniędzy inwestycyjnych kopalń dobrych, więc teraz jedyna rada jest taka, aby uruchomić program dobrowolnych odejść, zakładając, że rząd nie zamierza zwalniać górników w ramach zwolnień grupowych, czyli zabezpieczyć przyszłość ludziom, którzy decydują się sami wycofać z tego zawodu. To otworzy drogę do likwidacji tych trwale nierentownych mocy produkcyjnych. Zostanie część kopalń, rentownych, która powinna, wcześniej czy później, znaleźć się w strukturach spółek węglowych.

Nie ma szans na to, że ta sytuacja się odwróci? Może warto przeczekać faktycznie dwa, trzy lata, może to jest dołek cenowy?

Przeczekać, tak? Ale w strukturze elektroenergetyki. Natomiast nie ma żadnej możliwości rząd, aby subwencjonować w określonym czasie produkcję węgla, jako że jesteśmy w tej chwili w Unii Europejskiej, obowiązują nas wszystkie zasady udzielania pomocy publicznej, które stosuje się w UE, czyli inaczej mówiąc pomoc publiczna może być udzielona pod warunkiem wsparcia za pomocą tych środków procesów sanacyjnych.