Dwadzieścia groszy wynosi jedna z najniższych emerytur wypłacanych na Dolnym Śląsku. Otrzymuje ją mieszkaniec Wrocławia, którego świadczenia wyliczono jedynie ze składek zewidencjonowanych od jednej umowy zlecenia trwającej trzy miesiące. Na przeciwległym biegunie - emerytura sięgająca szesnastu tysięcy złotych brutto.

Zdj. ilustracyjne /Monika Kamińska /RMF24

Dwadzieścia groszy otrzymuje mężczyzna, który na umowę zlecenia przepracował zaledwie trzy miesiące. Mężczyzna składając wniosek o świadczenia przyznał, że nigdy nie pracował zawodowo i nie ma żadnych świadectw pracy. Prawdopodobnie jest to osoba bezdomna.

Dwadzieścia osiem groszy wypłaca oddział ZUS w Wałbrzychu 61-letniej kobiecie, która przedstawiła dokumenty potwierdzające jedynie osiemnaście dni pracy po 1998 roku i nie posiadała kapitału początkowego. W Legnicy najniższe emerytury wynoszą kilka złotych. Trzy złote i dwadzieścia cztery grosze otrzymuje kobieta, która udokumentowała zaledwie kilka miesięcy pracy na podstawie umowy zlecenia. Dodatkowo nie ma wyliczonego kapitału początkowego, bo prawdopodobnie przed 1999 rokiem nie pracowała.

Na przeciwległym biegunie są osoby z najwyższymi świadczeniami. Ponad szesnaście tysięcy złotych brutto otrzymuje emeryt z Wałbrzycha, który pracował ponad 57 lat. Mężczyzna przeszedł na emeryturę w wieku 77 lat po zakończeniu kariery nauczyciela akademickiego. We Wrocławiu ponad dziesięć tysięcy złotych trafia do 81-latka, który przepracował 54 lata. Mężczyzna przez całe życie zajmował kierownicze stanowisko w jednej firmie. W Legnicy ponad dwanaście tysięcy złotych otrzymuje emeryt, który przepracował 57 lat w służbie zdrowia.

Obecnie wysokość emerytury wynika z tego, ile mamy nazbierane na naszym koncie emerytalnym. Teraz mamy emeryturę kapitałową. Ile wpłynęło składek, tyle potem będzie się dostawało emerytury. Duże znaczenie dla osób, które w tej chwili odchodzą na emeryturę, ma to czy mają naliczony kapitał początkowy. Te osoby, które na Dolnym Śląsku pobierają bardzo wysokie emerytury, odchodziły na nie bardzo późno - mówi Iwona Kowalska z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych we Wrocławiu.

(mpw)