"Polska powinna jak najszybciej zadeklarować chęć przyjęcia euro" - powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 ekonomista prof. Marek Belka.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Rozmowa Piotra Salaka rozpoczęła się od pytania o aferę Jeffreya Epsteina, o której w ostatnich dniach jest głośno. Premier Donald Tusk powołał bowiem zespół analityczny do zbadania polskich wątków.
Marek Belka pytany o zasadność komisji, powiedział: Powołanie komisji ds. afery Epsteina jest konieczne ze względu na to, że dosyć liczne są tutaj wątki polskie. Może to jest związane z tym, że Epstein ma polskie korzenie i miał kontakty z Polską - mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24.
Jego zdaniem cała afera nie jest zainicjowana przez Rosję, jednak pokazuje skalę demoralizacji elit. Dla połowy amerykańskiego elektoratu to jest woda na młyn. Częścią (całej sprawy) był sam Donald Trump, który przewija się tam często - powiedział.
Dalej Piotr Salak rozmawiał z ekonomistą o wprowadzeniu euro w Polsce.
Marek Belka argumentował, że własna waluta wcale nie daje realnej niezależności, a generuje ogromne koszty. Koszty utrzymania złotówki rosną i są bezsensownie wysokie - powiedział. Jego zdaniem przy euro Polska korzystałaby z niższych stóp procentowych. Koszty obsługi długu publicznego byłyby zdecydowanie niższe - dodał.
Komentując politykę gromadzenia złota przez NBP, Belka przyznał, że w obecnych warunkach jest ona racjonalna, choć problem leży głębiej - w samej skali rezerw walutowych.
My dzisiaj mamy prawie bilion złotych rezerw walutowych. Po jasną cholerę, za przeproszeniem? - ocenił. Jego zdaniem to koszt utrzymywania własnej waluty i sztucznie niskiego kursu złotego. To jest olbrzymi koszt utrzymania własnej waluty - powiedział.
Prof. Belka przyznał wprost, że martwi go stan finansów publicznych. Jednocześnie bronił projektu budżetu przygotowanego przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego
Ten budżet jest niedobry, ale jest najlepszy z możliwych w obecnej sytuacji politycznej - powiedział. Zdaniem byłego premiera pole manewru ministra finansów jest bardzo ograniczone - zarówno po stronie podatków, jak i wydatków.
Trudno w dzisiejszej polityce dobierać się do polityki społecznej, do ograniczania różnych przywilejów - wskazał.
Belka zwrócił uwagę, że realne podwyżki podatków już się dokonują, choć w sposób pośredni. Podatki dochodowe rosną z roku na rok poprzez niewaloryzowanie progów podatkowych - przekonywał.
Były premier zgodził się z też tezą, że pozycja ministra finansów nie jest dziś tak silna jak kiedyś. Dzisiaj minister finansów bardziej realizuje założenia polityczne rządu - dodał. Jego zdaniem degradacja tej funkcji zaczęła się w czasie drugich rządów PiS.
Prof. Belka powiedział również, że możliwa jest kolejna umiarkowana obniżka stóp procentowych. Inflacja ustabilizowała się na bardzo niskim poziomie. Jest jeszcze pewna przestrzeń do obniżki - przekonywał.
Według gościa RMF24 dziś nikt nie ma odwagi mówić wprost o konieczności oszczędzania. Nakładliśmy ludziom do głowy, że nie ma czegoś takiego jak brak pieniędzy. I to jest największa szkoda, jaką wyrządził PiS przez te osiem lat - przekonywał.