"Prowadzimy rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, żeby przekazały nam technologię od producentów amunicji. Myślę, że to jest najlepszy sposób, aby produkować amunicję we wspólnych przedsiębiorstwach ukraińsko-polskich w Polsce" – przekazał w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Mykoła Kniażycki. "Na ten temat mówi nasze Ministerstwo Obrony i o tym rozmawiamy z rządem Tuska" – powiedział deputowany opozycyjnej Europejskiej Solidarności w Radzie Najwyższej Ukrainy i współprzewodniczący ukraińsko-polskiej grupy parlamentarnej.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Polsko-ukraińskie fabryki amunicji. Kniażycki: Rozmawiamy z rządem Tuska

Słuchaj Radia RMF24!

W trakcie Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24 padły pytania o pakiet unijnego wsparcia dla Ukrainy, który blokują obecnie Węgry.

Mam nadzieję, że te pieniądze nie będą zablokowane. Od nich zależy przyszłość Ukrainy. Mamy teraz trudną sytuację ze Stanami Zjednoczonymi. Nie otrzymaliśmy jeszcze stamtąd pomocy. Mam nadzieję, że kraje UE będą liderem we wsparciu Ukrainy i będą pozytywne decyzje w tej sprawie - podkreślał Mykoła Kniażycki.

Orban jest częścią Unii Europejskiej. Jego postawa jest potraktowana u nas w kraju jako postawa prorosyjska, a nie prowęgierska czy proeuropejska - dodawał.

Ukraiński polityk wyjaśnił także na co miałoby być przeznaczone unijne wsparcie.

Nasz budżet jest tak zorganizowany, że jego połowa idzie na wsparcie wojska ukraińskiego. Te pieniądze, które otrzymamy, wykorzystujemy na cele socjalne - wsparcie emerytów, medycyny czy szkół. Jak nie otrzymamy tych pieniędzy od Unii Europejskiej i USA to trzeba będzie drukować pieniądze, a wtedy będzie wielka inflacja. Dla Ukrainy w czasie wojny to nie jest najlepsza sytuacja - mówił. To nie są pieniądze (pochodzące od UE - przyp. red.) do kupowania amunicji. To są pieniądze dla funkcjonowania państwa. Armia ukraińska już walczy i broni nie tylko Ukrainy, ale i całej Europy - dodawał.

Kniażycki o wojnie Rosji z Ukrainą: Strategicznie front stoi

To jest walka taktyczna. Jakaś wieś jest atakowana przez Rosjan, idzie ukraińska mała kontrofensywa i ta wieś wraca pod ukraińską kontrolę. Wtedy Rosjanie przeprowadzają atak. I tak na różnych częściach frontu. Strategicznie front stoi - mówił w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 o sytuacji na ukraińskim froncie Mykoła Kniażycki.

Budanow (szef Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy - przyp. red.) mówi, że oczekujemy następnej ukraińskiej kontrofensywy za dwa, trzy miesiące - dodał deputowany Europejskiej Solidarności w Radzie Najwyższej Ukrainy.

Kniażycki skomentował też informację podaną przez "Financial Times", jakoby prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński podjął decyzję o odwołaniu naczelnego dowódcy sił zbrojnych gen. Walerija Załużnego. Kniażycki nazwał te doniesienia plotkami. Przyznał jednak, że jest spór między generałem a prezydentem.

Załużny ma obecnie większy kredyt zaufania niż Zełenski. I to jest element potencjalnego konfliktu - mówił Kniażycki. Deputowany opozycyjnej Europejskiej Solidarności mówił też o wyborach prezydenckich, które teoretycznie powinny się odbyć na Ukrainie w 2024 r. Zełenski poinformował w grudniu ubiegłego roku, że przeprowadzenie głosowania w czasie wojny jest niemożliwe.

Jestem w opozycji i chciałbym, żebyśmy mieli innego prezydenta. Ale rozumiem, że w czasie wojny żadne wybory w Ukrainie nie są możliwe - zgadza się z prezydentem Kniażycki.

Myślę, że teraz Zełenski będzie prezydentem. A po naszym zwycięstwie trzeba będzie przeprowadzić wybory. Teraz trzeba mówić o rządzie jedności, współpracy wszystkich partii politycznych. Błąd prezydenta i jego biura polega na tym, że oni nie chcą tego. Chcą monopolizować władzę polityczną i wojskową, a nie pracować razem z opozycją, z kierownictwem wojskowym. Chcą decydować o wszystkim w biurze prezydenta - dodał opozycyjny polityk.