Dokładnie rok temu wystosowałem w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie apel do Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego RP Zbigniewa Ziobry o podjęcie stosownych działań w celu delegalizacji zarejestrowanej 4 września 2002 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie Komunistycznej Partii Polski.

Zdj. ilustracyjne /Archiwum RMF FM

Uznałem, że dla przedstawiciela rządu "dobrej zmiany" powinno być oczywiste, iż partia odwołująca się swoją nazwą i programem do zbrodniczej ideologii, w której statucie znajduje się zapis: "Dopiero komunizm uwolni ludzkość od niepewności jutra, od strachu przed wojnami, od nędzy i poniżenia", a na stronie internetowej widnieją sierp i młot, czyli symbole ludobójczego systemu, nie powinna dłużej funkcjonować w niepodległej Polsce.

Niestety, przez rok adresat naszego apelu nie podjął żadnych działań w postaci zainteresowania tym skandalem Trybunału Konstytucyjnego, do którego kompetencji należy delegalizacja partii w ewidentny sposób naruszających porządek prawny Rzeczypospolitej. Wystarczy przywołać w tym kontekście brzmienie artykułu 13 Konstytucji RP:

"Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa".

Od ponad roku leży na biurku prezydenta Andrzeja Dudy lista ponad stu funkcjonariuszy oraz tajnych współpracowników Urzędu i Służby Bezpieczeństwa, Informacji Wojskowej oraz formacji kontynuujących wrogą Polsce działalność, oficerów Gwardii i Armii Ludowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także obywateli RP mających w swoim życiorysie służbę w Armii Czerwonej lub w cywilnych i wojskowych sowieckich organach bezpieczeństwa (NKWD, KGB, Smiersz, GRU itp.), którym niezwłocznie należy odebrać Order Virtuti Militari.

Zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach Prezydent RP ma prawo odebrać to najwyższe polskie odznaczenie bojowego w przypadku, gdy "odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu".

Zdaniem POKiN jako pierwszy powinien zostać pośmiertnie pozbawiony Virtuti Militari współpracownik Informacji Wojskowej z lat 40. (pseudonim "Wolski"), późniejszy sowiecki namiestnik w Warszawie Wojciech Jaruzelski.

13 grudnia ubiegłego roku minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zadeklarował, że wkrótce zdegraduje generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, o co od dawna zabiega POKiN.

Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", sprawa utknęła jednak w martwym punkcie. Z odpowiedzi otrzymanej przez gazetę od rzeczniczki MON major Anny Pęzioł-Wójtowicz wynika, że powróciły argumenty natury prawnej, czyli potrzeba dokonania zmian w ustawie o powszechnym obowiązku obrony, a na razie nikt nie śpieszy się, by je wprowadzić.

A przecież Sąd Okręgowy w Warszawie uznał w styczniu 2012 roku, iż stan wojenny w Polsce nielegalnie wprowadził 13 grudnia 1981 roku związek przestępczy o charakterze zbrojnym pod kierunkiem Wojciecha Jaruzelskiego pod nazwą Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Wprawdzie on sam został wyłączony z tego procesu z uwagi na zły stan zdrowia, ale nigdy nie wypierał się swojej roli i wielokrotnie twierdził, że jest gotów wziąć odpowiedzialność na siebie. W tym procesie skazany został natomiast prawomocnym wyrokiem gen. Kiszczak.

Fakt, że gen. Jaruzelski stał na czele zbrojnej organizacji uznanej przez sąd niepodległej Rzeczypospolitej za przestępczą powinien być wystarczający dla ministra obrony narodowej do wszczęcia procedury degradacyjnej wobec niego, nawet jeżeli nie poniósł indywidualnej odpowiedzialności.

W Alei Zasłużonych warszawskich Powązek Wojskowych nadal spoczywają obok siebie bohaterowie najnowszej historii Polski oraz jej zdrajcy, kaci i oprawcy najdzielniejszych patriotów. Porozumienie kilkakrotnie prosiło prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, doktora Jarosława Szarka, aby ludzi, którzy wiernie i z tragicznymi dla Polski skutkami służyli Sowietom jako narzędzia niewolenia rodaków w sposób godny i kulturalny przenieść do grobowców rodzinnych lub na inne cmentarze.

Wielu odwiedzających tę nekropolię rodaków bulwersuje, że okazałe grobowce komunistycznych zbrodniarzy sąsiadują z mogiłami ludzi, którzy całe życie poświęcili walce o wolność, całość i niepodległość Rzeczypospolitej krwawo zwalczaną przez prominentnych funkcjonariuszy PRL. Jest to także demoralizujące dla młodzieży otrzymującej na Powązkach fałszywą lekcję historii. 

Najwyższy już czas na dokonanie na tym cmentarzu takich zmian, aby Julian Marchlewski, Bolesław Bierut, Karol Świerczewski, Władysław Gomułka, Wojciech Jaruzelski nie spoczywali obok generałów Tadeusza Bora-Komorowskiego, Ryszarda Kuklińskiego i wielu innych bohaterów.

Aleje zasłużonych na wszystkich cmentarzach, a w szczególności na narodowej nekropolii, jaką stanowią warszawskie Powązki, mają być miejscami wiecznego spoczynku dla bohaterów, a nie dla najeźdźców, namiestników obcych mocarstw, zdrajców i zaprzańców.

Wymienione wyżej sprawy wciąż czekają na rozstrzygnięcia w ramach "dobrej zmiany" i nie tracę nadziei na ich pozytywny finał.