Człowiek może wpływać na ewolucję otaczających go gatunków w taki sposób, jaki nawet nie przyszedłby nam do głowy, na przykład dokarmiając zimą ptaki. Badania biologów z Uniwersytetu we Freiburgu pokazały, że populacja pokrzewki czarnogłowej, rozdzieliła się na dwie grupy tylko dlatego, że część ptaków zaczęła zimą liczyć na pomoc ze strony człowieka...

Pokrzewka czarnogłowa to mały, wędrowny ptaszek spotykany też w Polsce. Okazało się, że samo zimowe dokarmianie, w krótkim czasie, zaledwie 30-tu ptasich pokoleń, doprowadziło do rozdzielenia się gatunku na dwie grupy, które choć żerują latem w tych samych lasach, przestały się krzyżować. Jedna grupa na zimę odlatuje jednak do Hiszpanii i tam żywi się naturalnie, owocami, druga na Wyspy Brytyjskie, gdzie są dokarmiane przez ludzi. I właśnie ta druga grupa zdradza objawy przyspieszonej ewolucji, ptaki mają bardziej okrągłe skrzydła, gorzej przystosowane do dalekich podróży i węższe, dłuższe dzioby, którymi trudniej byłoby karmić się owocami. Badacze z Uniwersytetu we Freiburgu piszą na łąmach czasopisma "Current Biology", że wbrew dotychczasowym przekonaniom, geograficzne oddalenie nie jest warunkiem koniecznym takich zmian. Cóż, będziemy mieli tej zimy nad czym myślec przy okazji wystawiania za okno słoniny dla sikorek.

Z Bogdanem Zalewskim czujemy wreszcie, że zimy spedzone na dokarmianiu ptaków, nie poszły na marne.