Nie milkną echa nierozegranego meczu między Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków, po którym oba kluby zostały ukarane przez PZPN - gospodarze milionem złotych, a goście walkowerem. Głos w tej sprawie zabrał na antenie internetowego Radia RMF24 prezes "Białej Gwiazdy" Jarosław Królewski, przyznając, że wczorajsza decyzja Komisji Dyscyplinarnej dała krakowskiemu klubowi mocny argument w kolejnych postępowaniach.

REKLAMA

Spotkanie 24. kolejki 1. ligi między Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków miało odbyć się 7 marca. Tego dnia na Tarczyński Arena Wrocław pojawili się jedynie piłkarze i kibice gospodarzy, a także sędziowie. Wisła Kraków, na znak protestu przeciwko decyzji gospodarzy o niewpuszczeniu kibiców gości, do stolicy Dolnego Śląska nie przyjechała. Po 15 minutach oczekiwania sędzia Tomasz Kwiatkowski odgwizdał koniec zawodów.

W miniony piątek Komisja ds. Rozgrywek PZPN podjęła decyzję o przyznaniu walkowera na niekorzyść Wisły Kraków za odmowę gry we Wrocławiu. Z kolei w poniedziałek sprawą zajęła Komisja Dyscyplinarna PZPN, która nałożyła karę finansową w wysokości miliona złotych na Śląsk Wrocław za odmowę wpuszczenia na mecz krakowskich kibiców.

Obydwa kluby nie zgadzają się z tymi decyzjami i zapowiadają odwołania od kar PZPN.

"Pokazanie, że Wisła Kraków miała rację"

We wtorek gościem Piotra Salaka w internetowym Radiu RMF24 był Jarosław Królewski, prezes Wisły Kraków, który stwierdził, że decyzja Komisji Dyscyplinarnej PZPN o przyznaniu Śląskowi Wrocław miliona złotych kary to "pewnego rodzaju pokazanie, że Wisła Kraków miała rację".

Myślę, że przede wszystkim jest to metaforyczne przyznanie nam racji, jako Wiśle Kraków, że nasz protest (...) przeciwko bezprawnemu działaniu miał po prostu sens. Oczywiście będziemy domagać się większych kar i kolejnych postępowań - podkreślił.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Prezes Wisły Kraków: Będziemy domagać się większych kar i kolejnych postępowań

Pytany przez dziennikarza RMF FM o kolejne ruchy w tej sprawie, Jarosław Królewski zapowiedział, że "Biała Gwiazda" przede wszystkim będzie domagać się cofnięcia walkowera. Jeśli rzeczywiście Śląsk Wrocław naruszył licencję (...), próbował nas zmusić, żebyśmy wysłali swoich zawodników, pracowników, załogę w miejsce, które pod względem bezpieczeństwa nie było dobrze zorganizowane, to my na ten mecz po prostu nie pojechaliśmy - mówił.

Nie uważamy, że ten walkower jest słuszny dla nas i od początku staliśmy na takim stanowisku. Dzisiaj mamy potwierdzenie, że Śląsk Wrocław nie panował nad kwestiami bezpieczeństwa na stadionie - dodał, zaznaczając, że jest to argument, który krakowski klub będzie używał w kolejnych postępowaniach.

Kto naciska na prezesa Śląska Wrocław?

Śląsk Wrocław w komunikacie napisał, że decyzja o niewpuszczeniu kibiców gości na stadion nie została podjęta pod naciskiem lub szantażem kogokolwiek, a została podyktowana względami bezpieczeństwa. Klub ze stolicy Dolnego Śląska przypomniał, że mecz został zakwalifikowany jako "impreza masowa o podwyższonym ryzyku".

Jarosław Królewski zauważył, że mecze podwyższonego ryzyka to w Polsce standard, a w każdym sezonie odbywa się wiele takich spotkań. Prezes Śląska Wrocław (Remigiusz Jezierski - przyp. red.) w rozmowie z prezesem PZPN-u Cezarym Kuleszą i mną (...) przyznał, że rozważa podanie się do dymisji ze względu na naciski. (...) To prezes PZPN-u zacytował te słowa z naszej rozmowy w trakcie swojego wywiadu - przypomniał prezes "Białej Gwiazdy".

Na pytanie, kto faktycznie "naciska" na prezesa klubu ze stolicy Dolnego Śląska, Jarosław Królewski odparł: "Moim zdaniem grupa kibiców, którzy mają jakieś bzdurne pakty. (...) W państwie prawa coś takiego nie powinno mieć miejsca".

Co dalej?

Jarosław Królewski jest zdania, że mecz między Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków powinien zostać rozegrany w późniejszym terminie, co - jego zdaniem - leży w "duchu sportu". Prezes "Białej Gwiazdy" zwraca uwagę, że były już w przeszłości takie przypadki. Przywołał spotkanie włoskiej Serie A między Juventusem a Napoli podczas pandemii Covid-19, kiedy to zespół z Neapolu nie przyjechał do Turynu, w efekcie czego został ukarany walkowerem. Po odwołaniach kara została cofnięta, a następnie spotkanie rozegrano.

Gość internetowego Radia RMF24 dopuszcza do siebie ideę rozegrania meczu zarówno na neutralnym stadionie, jak i bez kibiców obu drużyn. Ważne, żeby nie zaburzać integralności ligi - podkreślił.

My, jako Wisła Kraków, zrobiliśmy ze swojej strony wszystko. (...) Gdybym miał wskazać głównego winowajcę tej sytuacji, to jest Śląsk Wrocław, bo PZPN do ostatnich momentów probował ten mecz przełożyć, natomiast Śląsk Wrocław nie chciał się na to zgodzić. Liga chciała ten mecz również przełozyc, tylko Śląsk Wrocław stał na stanowisku, że nie chce go przełożyć - podsumował.