"Dziś może być mniejsza presja niż w meczu z Albanią" - mówił w Radiu RMF24 były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Waldemar Fornalik. Wieczorem w Sztokholmie Biało-Czerwoni zagrają ze Szwecją w finale baraży o mundial. Trener Ruchu Chorzów liczy na wygraną Polaków.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji sportowych zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

Wieczorem polscy piłkarze zagrają na wyjeździe ze Szwecją o awans na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Przed nami mecz Polska - Szwecja. "Jesteśmy w stanie rozstrzygnąć to na swoją korzyść"

Podopieczni selekcjonera Jana Urbana znaleźli się w tzw. ścieżce barażowej B - jednej z czterech z udziałem wyłącznie europejskich drużyn. W czwartek pokonali w Warszawie Albanię 2:1, a Szwecja wygrała na wyjeździe z Ukrainą 3:1.

Zdaniem Waldemara Fornalika, byłego selekcjonera reprezentacji Polski, na Biało-Czerwonych może ciążyć niższa presja niż podczas ostatniego meczu z Albanią. Wtedy graliśmy na Stadionie Narodowym - przed własną publicznością. Była to poniekąd duża niewiadoma, co zaprezentują rywale, co my zaprezentujemy. Natomiast tu jesteśmy mądrzejsi o mecz Ukrainy ze Szwecją i wiemy, że na pewno nie będzie to łatwe spotkanie. Ale myślę, że mamy atuty po swojej stronie - powiedział gość Radia RMF24.

Rozmówca Tomasza Weryńskiego zauważył, że Polakom dobrze gra się z kontrataku. To samo preferują Szwedzi, ale będzie dużo też faz przejściowych. Na pewno te pierwsze minuty będą bardzo istotne, żeby wejść pewnie, odważnie w ten mecz, żeby nie generować jakichś głupich strat, tak jak to gdzieś tam miało miejsce choćby w meczu z Albanią - zaznaczył były selekcjoner.

Wraca Nicola Zalewski

Waldemar Fornalik podkreślił, że wzmocnieniem naszej kadry będzie powrót Nicoli Zalewskiego, który w meczu z Albanią pauzował za kartki. W tych wcześniejszych meczach był bardzo mocnym punktem drużyny. Jest to zawodnik bardzo odważny, dynamiczny, potrafiący wygrywać pojedynki jeden na jeden, potrafiący robić różnicę w swojej strefie boiska - zaznaczył gość Radia RMF24.

Po meczu z Ukrainą ze Szwecją przewija się głównie - zarówno w Szwecji, jak i Polsce - nazwisko Viktora Gyökeresa, napastnika Arsenalu Londyn, który w półfinale baraży skompletował hat-tricka. Trzy bramki w meczu, takim jak ten ostatni (z Ukrainą - przyp. red.), robią wrażenie, więc tu na pewno musimy być bardzo czujni i skoncentrowani. Na pewno nie możemy sobie pozwolić na tak proste błędy, jakie nam się przytrafiły choćby przy tej pierwszej bramce z Albanią. Gyökeres to zawodnik, który bezwzględnie potrafi wykorzystać swoje sytuacje, ale z drugiej strony każdy mecz jest inny i też nie demonizujmy znowu, że to jeden zawodnik może ten mecz wygrać - zauważa Fornalik.

Po raz ostatni Polska wygrała ze Szwecją na jej terenie 28 września 1930 roku. Były selekcjoner liczy, że dziś uda się to przełamać. Fajnie powiedział jeden z naszych zawodników: historia, historią - piszmy nową historię. Ja bym postawił 2:1 dla Polski - powiedział Waldemar Fornalik.