Franjo von Allmen okazał się królem alpejskich stoków w Bormio. Sięgnął po swój trzeci złoty medal na igrzyskach Mediolan-Cortina. Do zwycięstwa w zjeździe i drużynowej kombinacji dołożył zwycięstwo w supergigancie. Wyprzedził o 0,13 sekundy Amerykanina Ryana Cochran-Siegle’a i o 0,28 sekundy Marco Odermatta. Słabo spisali się reprezentanci Włoch, a jeden z nich uniknął poważnego upadku.

REKLAMA

Rywalizację otworzył Francuz Nils Allegre i długo trzymał się na podium. Zepchnął go z niego dopiero jadący jako 10. Szwajcar Marco Odermatt. Szwajcar dojechał do mety właśnie z trzecim czasem. W tym momencie prowadził Franjo von Allmen, a drugie miejsce zajmował Amerykanin Ryan Cochran-Siegle.

Czas lidera to 1:25,32. Odermatt skazał się więc na nerwowe wyczekiwanie. Faworyt nie zdobył medalu w zjeździe (4. miejsce). Udało się w kombinacji drużynowej. Kilka dni temu wywalczył srebro, a jego slalomowym partnerem był Loic Meillard. To jednak mizerny dorobek dla utytułowanego alpejczyka.

Z każdym kolejnym przejazdem Odermatt mógł jednak powolutku się uspokajać, bo rywale nawet nie zbliżali się do podium.

Von Allmen zapisał się na kartach historii

Zupełnie inaczej wyglądało oczekiwanie von Allmena. On już dwukrotnie stawał w Bormio na najwyższym stopniu podium i miał szansę na trzecie złoto włoskich Igrzysk. Czekał, a rywale notowali słabsze od niego rezultaty. 24-letni Szwajcar pochodzący z Boltigen, jeszcze w czasie poprzednich Igrzysk w 2022 roku startował w Mistrzostwach Świata juniorów.

W Pucharze Świata zadebiutował w marcu 2023 r. w amerykańskim Aspen. Teraz był o krok, by w liczbie złotych, olimpijskich medali dogonić... Albetro Tombę, Matthiasa Mayera czy startujących dawno temu Toni Sailera i Jean-Claude’a Killy’ego. Francuz to zresztą ostatni alpejczyk, który wywalczył trzy złote medale na jednych igrzyskach. Udało mu się to w 1968 roku w Grenoble.

Emocji jednak nie było. Nikt nie był w stanie dostać się nawet do czołowej dziesiątki. Rywalizacja okazała się bardzo wyrównana, bo pierwszego od dziesiątego zawodnika na mecie dzieliła niespełna sekunda. Po przejeździe 30 zawodników medaliści przyjmowali już gratulacje. Pozostali zawodnicy nie mieli już szans na sprawienie aż takiej niespodzianki.

Włosi nie powtórzyli sukcesów ze zjazdu

Sukcesów z trasy zjazdu nie powtórzyli Włosi. Srebrny medalista z tej konkurencji Giovanni Franzoni ukończył zawody na 6. miejscu. Dominik Paris, który wywalczył w zjeździe brąz, nie dojechał do mety. Doświadczonemu zawodnikowi... wypięła się narta. Paris uniknął na szczęście zdrowotnych konsekwencji pechowej sytuacji, ale stracił szansę na podium.

Ostatnią włoską szansą na dobrym wynik był Mattia Casse. Zawodnik startujący z 17. numerem na mecie zameldował się z najsłabszym czasem.

W dotychczasowych trzech konkurencjach w męskim narciarstwie alpejskim na podium stali przedstawiciele czterech państw. Zdominowali ją Szwajcarzy, notując oprócz trzech złotych medali von Allmena także srebro i brąz. Włosi wywalczyli dwa medale (srebro i brąz), a Amerykanie i Austriacy po jednym srebrze. W kombinacji alpejskiej nie przyznano brązowego medalu, bo dwa zespoły zajęły ex-aequo 2. miejsce.

Jutro na trasie supergiganta w Cortinie d’Ampezzo powalczą alpejki. To będzie pierwszy we Włoszech olimpijski występ Maryny Gąsienicy-Daniel. Następnie przyjdzie czas na konkurencje techniczne. W weekend rozegrane zostaną slalomy giganty. Walkę o olimpijskie medale zakończą slalomy. W poniedziałek w męskim, a w środę w kobiecym wykonaniu.

Wyniki supergiganta:

1. Franjo von Allmen (Szwajcaria) - 1:25,32;

2. Ryan Cochran-Siegle (USA) +0,13 sek;

3. Marco Marco Odermatt (Szwajcaria) +0,28;

4. Nils Allegre (Francja) +0,31;

5. Raphael Haaser (Austria) +0,57.