Protest wyborczy do Krajowej Komisji Wyborczej zapowiedziała polityk Koalicji Obywatelskiej Monika Wielichowska, która starała się o stanowisko przewodniczącej KO na Dolnym Śląsku. W niedzielnych wyborach przegrała kilkoma głosami z Michałem Jarosem. Jej zdaniem, głosowanie obfitowało w nieprawidłowości.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

Wielichowska pisze, że w trakcie niedzielnej elekcji nie zapewniono tajności głosowania, a "w szczególności głosowania samodzielnego". Miano to zarejestrować na "licznych zabezpieczonych materiałach fotograficznych".

Posłanka wskazuje, że kandydaci i ich przedstawiciele wpływali na sposób głosowania przez członków partii. W skrajnym przypadku mieli nawet "wskazywać pozycję na karcie do głosowania".

Co więcej, Wielichowska stwierdziła, że zwolennik jej kontrkandydata prowadził jawną agitację wyborczą w obrębie lokalu wyborczego, na co komisja nie zareagowała.

Polityk Koalicji Obywatelskiej poinformowała, że w przepisanym terminie złoży protest wyborczy do Krajowej Komisji Wyborczej.

"Uważam, że dostrzegalna, nieznaczna różnica głosów oddanych na mnie i mojego kontrkandydata uprawdopodabnia, iż powyżej opisane nieprawidłowości w istotny sposób mogły wpłynąć na końcowy wynik wyborów" - napisała.

Owiadczenie. pic.twitter.com/uFhBRdSAmS

MWielichowskaMarch 8, 2026

Wybory w KO. Na Dolnym Śląsku decydowały pojedyncze głosy

W niedzielę w całej Polsce członkowie Koalicji Obywatelskiej wybierali nowych szefów regionów i powiatów.

Na Dolnym Śląsku wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska mierzyła się z wiceministrem rozwoju Michałem Jarosem. "Gazeta Wrocławska" ustaliła, że Jaros zdobył 949, a Wielichowska 943 głosy. Wiceminister został także wybrany na lidera struktur KO we Wrocławiu i okalającym go powiecie.

Niedzielne głosowanie było pierwszym po tym, jak w październiku ubiegłego roku Platforma Obywatelska połączyła się - pod szyldem KO - z Nowoczesną i Inicjatywą Polska.