Od początku 2026 roku Gdynia zmaga się z poważnym kryzysem śmieciowym. Mieszkańcy alarmują o zalegających workach, gnijących odpadach i braku regularnych odbiorów. Urzędnicy tłumaczą się trudnymi warunkami pogodowymi, a firmy wywozowe nie nadążają z realizacją harmonogramów.
- Od stycznia 2026 roku mieszkańcy Gdyni borykają się z problemami dotyczącymi odbioru odpadów.
- Głównym powodem opóźnień ma być zła sytuacja na drogach, zwłaszcza oblodzenie i zaspy śnieżne.
- Coraz częściej pojawiają się też skargi na zły stan infrastruktury śmietnikowej - brudne i zniszczone kontenery, które nie są regularnie myte ani naprawiane.
- Problemy dotyczą także selektywnej zbiórki, gdzie niektóre frakcje odpadów nie są odbierane zgodnie z harmonogramem.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Nowy rok nie przyniósł Gdynianom oczekiwanych zmian na lepsze. Wręcz przeciwnie - od stycznia 2026 roku mieszkańcy wielu dzielnic miasta zmagają się z poważnymi problemami związanymi z odbiorem odpadów komunalnych. Zalegające worki i przepełnione pojemniki stały się codziennością, a frustracja mieszkańców narasta z każdym kolejnym tygodniem.
Sygnały dostaję z różnych miejsc, zarówno pod kątem dzielnic, jak również rodzaju budynków. Najczęściej mieszkańcy otrzymują informację, iż sprzęt nie mógł dojechać przez stan odśnieżenia dróg. Tak było m.in. w przypadku Chwarzna-Wiczlina, Małego Kącka, Działek Leśnych czy Witomina - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" radny Jakub Ubych, który nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych.
Po publikacji posta radnego na Facebooku w sieci zawrzało. Mieszkańcy zaczęli masowo dzielić się swoimi doświadczeniami, opisując długie tygodnie oczekiwania na śmieciarkę, przepełnione pojemniki i roznoszący się po okolicy fetor.
Na ulicy Stryjewskiej w Małym Kacku śmieciarka pojawiła się od początku roku zaledwie raz. "Dwukrotnie pisałam do Urzędu Miasta, za każdym razem słysząc, że powodem są oblodzone nawierzchnie. Trudno mi to zrozumieć, skoro te same pojazdy odbierające odpady segregowane przyjeżdżają regularnie i bez problemów. Mamy małe dzieci, które generują dużo śmieci, a nieodebrane worki zalegają dniami. Ptaki rozrywają je i rozrzucają odpady po okolicy. Zastanawiam się, czy opłata za wywóz zostanie skorygowana, skoro usługa w praktyce nie jest wykonywana" - komentuje jedna z mieszkanek.
Podobne głosy płyną z innych części miasta. Na ulicy Chwarznieńskiej sytuacja nie zmienia się od świąt. Mieszkańcy muszą dzwonić i prosić o odbiór śmieci, a odpowiedź jest zawsze ta sama: "złe warunki atmosferyczne".
Na tym jednak nie kończą się problemy. Mieszkańcy alarmują o pogarszającym się stanie infrastruktury śmietnikowej. Brudne, zniszczone pojemniki, otwarte kontenery i gnijące odpady na dnie to coraz częstszy widok.
"Kontenery są tak brudne, że na dnie zalega warstwa około 10 cm gnijących odpadów. Tak źle nie było wcześniej. Kiedyś pojemniki były regularnie myte lub wymieniane. Teraz sytuacja jest katastrofalna. Pracownicy często niszczą elementy śmietników, takie jak zamknięcia, kłódki, zamki czy zawiasy, a po zakończeniu pracy zostawiają je zawsze otwarte" - opisuje inna mieszkanka.
Do tego dochodzą problemy z selektywną zbiórką. Na ul. Cisowskiej regularnie nie są odbierane żółte worki, a na ul. Śliskiej śmieciarka zabrała tylko bioodpady, pozostawiając plastik.
Radny Jakub Ubych nie ukrywa, że skala problemu jest znaczna i obejmuje zarówno zaburzenia harmonogramów, jak i całkowity brak odbiorów. Jak podkreśla, rodzi to poważne pytania o sposób rozliczania firm odpowiedzialnych za wywóz odpadów. Zapowiedział już złożenie interpelacji w tej sprawie.
Według danych przekazanych przez Bartosza Frankowskiego, naczelnika Wydziału Środowiska Urzędu Miasta Gdyni, od 1 stycznia 2026 roku wpłynęły aż 1434 reklamacje dotyczące braku terminowego odbioru odpadów. Frankowski zaznacza jednak, że "były to w większości zgłoszenia dotyczące tych samych nieruchomości", a miasto zapewnia odbiór odpadów z 18,5 tys. nieruchomości.
Władze miasta tłumaczą, że główną przyczyną problemów są trudne warunki pogodowe. Oblodzone drogi, zwężone przez pryzmy śniegu jezdnie oraz nieodśnieżone dojścia do altan śmieciowych skutecznie utrudniają pracę firm wywozowych. Dodatkowo, jak informuje Urząd Miasta, pracownicy firm wywozowych bywają niedostępni z powodu wypadków i chorób.
Miasto zapewnia, że w sytuacjach, gdy brak odbioru leży po stronie wykonawcy, naliczane są kary umowne. Jednak mieszkańcy nie mają co liczyć na zwrot części opłat za niewykonaną usługę.
Niestety. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz ustawa Ordynacja podatkowa nie przewiduje wypłat korekt w opłatach za gospodarowanie odpadami z tytułu braku odbioru odpadów - tłumaczy Bartosz Frankowski.
Wydział Środowiska zapewnia, że współpracuje z Zarządem Dróg i Zieleni w zakresie usuwania oblodzenia z miejskich dróg dojazdowych. Po usunięciu przeszkód odbiory mają wrócić do harmonogramu.