Prokuratura Regionalna w Pucku w Pomorskiem postanowiła umorzyć śledztwo w sprawie śmierci rolnika spod Gdyni. Majątek Stanisława W., wart 8 milionów złotych, w niejasnych okolicznościach przejął jego bratanek - były gangster Rajmund W., ps. Mundek. Postanowienie nie jest prawomocne.
- Prokuratura Rejonowa w Pucku umorzyła śledztwo w sprawie śmierci 77-letniego rolnika Stanisława W. spod Gdyni. Decyzja nie jest prawomocna.
- Ciało mężczyzny z obrażeniami głowy i raną kłutą znaleziono 31 stycznia 2025 r. w Kosakowie.
- Śledczy uznali, że czyn nie zawiera znamion przestępstwa. Opinia biegłych nie wykluczyła jednak udziału osób trzecich.
- Obecnie właścicielką majątku jest żona "Mundka", Agnieszka W., ale sąd zakazał jej zbywania i obciążania nieruchomości do czasu zakończenia postępowania.
- Sąd Najwyższy w lutym 2024 r. uchylił wcześniejszy wyrok unieważniający akty notarialne i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Spór o majątek trwa od 15 lat.
- Po więcej informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński przekazał, że postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Pucku po śmierci Stanisława W. zostało zakończone 29 grudnia 2025 r. wydaniem postanowienia o umorzeniu śledztwa wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne - dodał prok. Duszyński.
Ciało Stanisława W. znalazł krewny rankiem 31 stycznia 2025 r. w domu w Kosakowie pod Gdynią. Starszy mężczyzna miał obrażenia głowy i ranę kłutą potylicy. W pomieszczeniu, gdzie znaleziono zwłoki, panował bałagan.
W tle śmierci rolnika jest spór o atrakcyjne działki. Chodzi o 7 hektarów gruntów w Kosakowie i Kazimierzu k. Gdyni wartych co najmniej 8 mln zł, które w niejasnych okolicznościach przejął bratanek - gdyński gangster Rajmund W. ps. Mundek.
Choć postępowanie po śmierci rolnika w prokuraturze w Pucku wszczęto w sprawie zabójstwa, to śledczy zastrzegali, że kwalifikacja prawna czynu może się zmienić. Wątpliwości w sprawie dostarczyła też opinia biegłych lekarzy, którzy nie wykluczali obrażeń i śmierci mężczyzny na skutek wypadku bądź udziału osób trzecich. Ich zdaniem obie wersje były równie prawdopodobne. W końcu jednak prokuratura zdecydowała o umorzeniu postępowania.
Z aktualnych ksiąg wieczystych prowadzonych dla gospodarstwa Stanisława W. wynika, że właścicielką całości jego majątku została żona "Mundka" - prawomocnie skazanego szefa gangu z Gdyni - Agnieszka W.
We wszystkich tych księgach wieczystych wciąż figurują ostrzeżenia o udzieleniu zabezpieczenia poprzez zakazanie Agnieszce W. (żonie Rajmunda W.) zbywania, obciążania i wydzierżawiania tych nieruchomości względem osób trzecich na czas trwania przywołanego postępowania sądowego. Kobieta ponownie została wpisana jako właścicielka do ksiąg wieczystych na skutek wyroku Sądu Najwyższego z lutego 2024 r. Przy podstawie wpisu jej prawa własności wskazano umowę darowizny z 2011 r., której ocenę ważności będzie znów przeprowadzał Sąd Apelacyjny w Gdańsku.
Sprawa dotycząca 7 hektarów gruntów nad morzem w Kosakowie i Kazimierzu koło Gdyni zaczęła się 15 lat temu. Stanisław W. miał 40 tys. zł długu u znajomego, wtedy zjawił się u niego bratanek Rajmund W. Tak skutecznie mnie nastraszył, że zgodziłem się na przepisanie jednej działki za spłacenie długu - opowiadał w 2020 roku dziennikarzowi PAP Stanisław W.
Z kolei w 2011 r. akty notarialne związane z przejęciem majątku w Kosakowie i Kazimierzu zostały sporządzone przez notariusz Hannę W. Nie dotyczyły one jednak jednej działki, a wszystkich jego gruntów - 7 hektarów nad morzem. Stanisław W., jak twierdził, przez kilka lat nie wiedział, że poza jedną działką wartą ok. 200 tys. zł przepisał na rzecz bratanka cały majątek. Nie miał też świadomości, że Rajmund W. jest dobrze znanym policji złodziejem samochodów.
W 2017 roku, po wielu latach procesu, przestępca został prawomocnie skazany przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku na 8 lat więzienia za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, kradzieże luksusowych aut, przemyt kilograma kokainy i wyłudzenie 30 tys. zł kredytu. W 2014 r. rolnik złożył pozew o unieważnienie aktów notarialnych do sądu. Trzy lata później, w 2017 r., Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał zabezpieczenie pozwu i "Mundek" oraz jego żona nie mogli dysponować działkami.
W październiku 2020 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnie unieważnił umowy notarialne zawarte w 2011 r., w których rolnik wbrew swojej woli wyzbył się majątku. W uchylonym wyroku sędziowie SA w Gdańsku nie skupili się na próbie oszustwa, a podnieśli nieważność aktów notarialnych, bo "Mundek" miał z żoną rozdzielność majątkową i nie mogli wspólnie przejąć działek w Kosakowie i Kazimierzu.
Tych argumentów nie podzielił w werdykcie z lutego 2024 r. Sąd Najwyższy. Po rozpoznaniu skargi kasacyjnej Rajmunda W. i Agnieszki W. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w Gdańsku do ponownego rozpoznania.