"Stan alarmowy dla mnie oznacza, że automatycznie w piwnicy mam wodę" - mówi jeden z mieszkańców Suchego Dębu. W regionie obowiązuje ostrzeżenie hydrologiczne drugiego stopnia przed wezbraniem z przekroczeniem stanów ostrzegawczych. Spływająca pokrywa lodowa może miejscowo powodować utrudnienia spływu wody.

REKLAMA
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

W Suchym Dębie, wsi położonej nad Motławą, na obszarze Żuław Gdańskich, wciąż utrzymuje się wysoki poziom wody na rzece Bielawa. W poniedziałek od rana wodowskaz wskazywał 620 centymetrów. To dokładnie poziom stanu alarmowego. Stan ostrzegawczy wynosi tu 600 cm.

Zawsze mróz oszczędzał nas tutaj nad morzem, a w tym roku u nas jest tak jak w Suwałkach - śnieg i mróz. Śniegu wciąż jest dużo - opisuje jedna z mieszkanek w rozmowie z naszym reporterem.

Jest duża woda na Motławie. Do niej wpadają dwie rzeki - Kłodawa i niżej jest Bielawa. I to wszystko stamtąd idzie tu. Stan alarmowy dla mnie oznacza, że automatycznie w piwnicy mam wodę. Muszą ciągle pompować, bo nie ma innej rady - opowiada nam jeden z gospodarzy.

Widoczne są również skutki walki z lodem. Niech pan zobaczy, tam przy wale jest lód, który wyciągnęli, żeby nie doszło do zatoru - dodaje.

Strażacy w województwie pomorskim interweniowali w poniedziałek około 20 razy. W ciągu ostatniego tygodnia odnotowali ponad 650 zdarzeń związanych z roztopami. Najwięcej pracy mieli w powiatach: chojnickim, człuchowskim, wejherowskim, a także w rejonie Starogardu Gdańskiego, Pucka i Pruszcza Gdańskiego.

Poziom powyżej stanu alarmowego na północy kraju zanotowano w Elgiszewie na Drwęcy (woj. kujawsko-pomorskie) oraz w miejscowości Prosna na rzece Guber (woj. warmińsko-mazurskie).