Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział w telewizji Fox News, że amerykańsko-izraelska operacja przeciwko Iranowi będzie "szybką i zdecydowaną akcją", a nie wojną bez końca.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
To będzie szybka i zdecydowana akcja, stworzymy warunki przede wszystkim dla Irańczyków, którzy odzyskają kontrolę nad swoim losem i utworzą swój własny, demokratycznie wybrany rząd, co przyczyni się do zmiany Iranu - podkreślił izraelski premier w amerykańskiej telewizji.
Zajmie to trochę czasu, ale to nie będą lata. To nie jest wojna bez końca - oświadczył Netanjahu.
Według niego władze Iranu są obecnie najsłabsze od początku objęcia rządów.
Premier Izraela dodał, że nie musiał namawiać prezydenta USA Donalda Trumpa do przeprowadzenia operacji "Epicka Furia".
Donald Trump to najsilniejszy lider na świecie. Robi to, co według niego jest dobre dla Ameryki i dla przyszłych pokoleń - oznajmił Netanjahu.
Iran od 47 lat skandował: śmierć Ameryce! - kontynuował premier Izraela. Przekonywał też, że "Iran wywołuje 95 proc. problemów na Bliskim Wschodzie".
Przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson powiedział wcześniej w poniedziałek, że Izrael planował uderzenie na Iran nawet bez pomocy USA. Podobnie na temat okoliczności rozpoczęcia amerykańsko-izraelskiej operacji mówił też sekretarz stanu USA Marco Rubio.