Niebezpieczny incydent na Jeziorze Żywieckim (Śląskie). W nocy z soboty na niedzielę kierowca terenowego Suzuki wjechał na zamarzniętą taflę jeziora, która nie wytrzymała ciężaru pojazdu. Auto częściowo wpadło pod wodę, a na miejsce wezwano służby ratunkowe. Na szczęście kierowcy nic się nie stało, jednak sprawą zajmie się sąd.
- Kierowca Suzuki wjechał na zamarznięte Jezioro Żywieckie, lód nie wytrzymał ciężaru auta.
- Samochód częściowo zatonął, na miejsce wezwano policję i straż pożarną.
- Kierowca nie odniósł obrażeń, nie potrzebował pomocy medycznej.
- Sprawą zajmie się sąd.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W miniony weekend na terenie powiatu żywieckiego doszło do groźnego zdarzenia. Około godziny 2:30 w nocy z soboty na niedzielę, kierujący samochodem terenowym Suzuki postanowił wjechać na zamarzniętą powierzchnię Jeziora Żywieckiego. Lód nie wytrzymał ciężaru auta, które częściowo wpadło pod wodę.
Informacja o zdarzeniu trafiła do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Żywcu. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji oraz straż pożarną, która miała za zadanie wydobyć pojazd z wody. Początkowo na miejscu nie zastano kierowcy, jednak po krótkim czasie mężczyzna wrócił. Na szczęście nie odniósł żadnych obrażeń i nie wymagał pomocy medycznej.
Kierowca, który zdecydował się na niebezpieczny manewr, będzie musiał liczyć się z konsekwencjami prawnymi. O dalszych losach mężczyzny zadecyduje sąd.
Służby apelują do mieszkańców i turystów o rozwagę i unikanie wchodzenia oraz wjeżdżania na zamarznięte zbiorniki wodne. Lód na jeziorach, rzekach i stawach nigdy nie jest w pełni bezpieczny i może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.