Prokuratura Rejonowa w Chorzowie prowadzi śledztwo w sprawie wieloletniego pozbawienia wolności Mirelli K. ze Świętochłowic. Śledczy zgromadzili już obszerny materiał dowodowy, jednak dotychczasowe ustalenia nie pozwoliły na postawienie nikomu zarzutów. Obecnie prokuratura oczekuje na kluczowe opinie biegłych, po których uzyskaniu planowane jest przesłuchanie rodziców pokrzywdzonej.
- Prokuratura czeka na dodatkowe opinie biegłych w sprawie wieloletniego pozbawienia wolności Mirelli ze Świętochłowic.
- Dotychczasowe ustalenia nie dostarczyły podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów.
- Mieszkająca z rodzicami 43-letnia kobieta nie była widywana przez sąsiadów przez 27 lat; według mediów, była "zamknięta" w swoim pokoju.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Mieszkająca z rodzicami 43-letnia Mirella nie była widywana przez sąsiadów przez 27 lat. Według doniesień mediów, była "zamknięta" w swoim pokoju. Policja kilka miesięcy temu informowała, że nic nie wskazuje na to, by kobieta miała być przetrzymywana w mieszkaniu rodziców wbrew swojej woli.
Prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Chorzowie śledztwo ma wyjaśnić, czy doszło do popełnienia przestępstwa polegającego na pozbawieniu wolności Mirelli K., nieporadnej ze względu na stan zdrowia. W toku tego postępowania badane są również wątki dotyczące ewentualnego znęcania się nad kobietą, narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieudzielenia pomocy w sytuacji grożącej takim niebezpieczeństwem. Śledztwo zostało objęte nadzorem służbowym przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach.
"Dotychczas w sprawie zgromadzono wszelką niezbędną dokumentację medyczną, przesłuchano szereg świadków, uzyskano opinię sądowo-lekarską i psychologiczną. Zgromadzony materiał dowodowy, w tym zeznania pokrzywdzonej, na obecnym etapie nie dostarczył podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów i w związku z tym brak jest podstaw do zastosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych, w tym również dotyczących kontaktu z pokrzywdzoną czy kwestii wspólnego zamieszkiwania z pokrzywdzoną" - podała w piątkowym komunikacie Izabela Knapik z Zespołu Prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
"Postępowanie jest kontynuowane. Aktualnie prokuratura oczekuje na sporządzenie opinii dotyczącej profilu wiktymologicznego oraz uzupełniającej opinii sądowo-lekarskiej. Po uzyskaniu wskazanych opinii w sprawie zostaną wykonane czynności procesowe z rodzicami pokrzywdzonej, w roli procesowej adekwatnej do treści zgromadzonego materiału dowodowego" - dodała.
Śledczy zaznaczyli, że w sprawie prowadzone jest również postępowanie pozakarne, do którego ma wpłynąć dokumentacja Miejskiego Zespołu Orzekania o Niepełnosprawności w Świętochłowicach.
Organy ścigania zajęły się tą sprawą w lipcu 2025 r., kiedy policja otrzymała zgłoszenie o kłótni domowej w jednym z bloków w Świętochłowicach. Podczas interwencji okazało się, że we wskazanym przez sąsiadów mieszkaniu przebywa małżeństwo w wieku 82 lat wraz z córką Mirellą, której sąsiedzi nie widzieli od wielu lat. 43-latka mała problemy z poruszaniem się i widoczne obrzęki na nogach, dlatego policjanci wezwali pogotowie ratunkowe. Po kilku tygodniach spędzonych w szpitalu wróciła do mieszkania rodziców.
Media, które jesienią ub.r. nagłośniły tę sprawę, podawały, że Mirella przez blisko 30 lat była "zamknięta" przez swoich rodziców w jednym pokoju. Jak opisywał "Fakt", miała ona po raz ostatni wyjść z domu w wieku 15 lat, wtedy przestała chodzić do szkoły i od tamtego czasu nie miała kontaktu ze światem zewnętrznym; nie miała dowodu osobistego czy własnych ubrań. Jej opiekunowie mieli wmawiać sąsiadom, że zaginęła lub wróciła do biologicznych rodziców.
Świętochłowicka policja informowała wówczas, że po interwencji wszczęto postępowanie w sprawie znęcania się nad osobą najbliższą i wstępne ustalenia nie potwierdziły medialnych doniesień, jakoby kobieta przez 27 lat miała być przetrzymywana w mieszkaniu rodziców wbrew swojej woli. Policjanci zaznaczyli też, że wcześniej nie mieli interwencji pod tym adresem, nie otrzymali żadnych niepokojących sygnałów dotyczących tej rodziny, nikt też nie zgłaszał zaginięcia członka rodziny.