W piątkowe popołudnie w Myjomicach koło Kępna doszło do tragicznego pożaru domu jednorodzinnego, w którym życie straciła 38-letnia kobieta oraz jej 11-letni syn. Prokuratura Rejonowa w Kępnie wszczęła śledztwo mające na celu wyjaśnienie przyczyn i okoliczności tego dramatycznego zdarzenia.

REKLAMA

  • Pożar wybuchł w piątek przed godziną 15 w domu jednorodzinnym w Myjomicach.
  • W wyniku zdarzenia śmierć poniosła 38-letnia kobieta i jej 11-letni syn.
  • Pożar miał charakter bezogniowy, na poddaszu żarzyły się przedmioty, wydzielając trujące gazy.
  • W budynku nie było zamontowanych czujek dymu.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Do tragedii doszło w piątek 16 stycznia 2026 roku w domu jednorodzinnym w Myjomicach koło Kępna. Około godziny 15 służby ratunkowe zostały powiadomione o wydobywających się kłębach dymu z budynku. Na miejsce natychmiast skierowano policję oraz straż pożarną.

Według relacji rzecznika prasowego kępińskiej straży pożarnej st. kpt. Pawła Michalskiego, pożar miał charakter bezogniowy - na poddaszu zaczęły żarzyć się zgromadzone tam przedmioty, co doprowadziło do wydzielania się trujących gazów. W tym czasie w domu przebywało pięć osób: rodzice oraz troje dzieci w wieku 1, 4 i 11 lat.

Akcja ratunkowa

46-letni ojciec zdołał wynieść z płonącego domu dwoje najmłodszych dzieci. Niestety, 38-letnia matka oraz ich 11-letni syn stracili przytomność w wyniku zatrucia dymem. Strażacy, którzy przybyli na miejsce, wynieśli nieprzytomnych z budynku i natychmiast przystąpili do reanimacji.

Po kilkudziesięciu minutach walki o życie 38-letnią kobietę przewieziono do szpitala w Kępnie, jednak jej stan był bardzo ciężki. 11-letni chłopiec zmarł na miejscu, a w nocy z piątku na sobotę zmarła również jego matka.

Śledztwo i poszukiwanie przyczyn tragedii

Prokuratura Rejonowa w Kępnie wszczęła śledztwo w sprawie tragicznego pożaru. Na miejscu zdarzenia, pod nadzorem prokuratora i biegłego z zakresu pożarnictwa, przeprowadzono szczegółowe oględziny. Zabezpieczono niezbędne ślady, a także zlecono sekcję zwłok ofiar.

Początkowo pojawiły się przypuszczenia, że przyczyną pożaru mogła być awaria instalacji fotowoltaicznej. Jednak, jak poinformował rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak, na budynku nie było zamontowanych paneli fotowoltaicznych, co wyklucza tę wersję wydarzeń. Obecnie badane są wszystkie możliwe scenariusze i trwa gromadzenie materiału dowodowego.

Brak czujek dymu i tragiczne skutki

Jak podkreślił rzecznik straży pożarnej, w domu nie było zamontowanych czujek dymu, które mogłyby wcześniej zaalarmować domowników o zagrożeniu. To właśnie wydzielające się trujące gazy, a nie płomienie, okazały się śmiertelnie niebezpieczne dla przebywających w domu osób.