Po ataku hakerów profil Ewy Kopacz na Facebooku wyłączony

Środa, 25 stycznia 2012 (19:32)
Aktualizacja: Czwartek, 26 stycznia 2012 (08:58)

Prywatny profil Ewy Kopacz na Facebooku padł ofiarą ataku hakerów. Główne zdjęcie pani marszałek ozdobiono maską, symbolizującą grupę Anonymous, a na tablicy pojawił się komunikat wspierający protesty przeciwko ACTA. Wieczorem profil Kopacz został częściowo wyłączony. Zniknęły wszystkie wpisy ze "ściany" a oryginalne zdjęcie zostało przywrócone.

Zaatakowany profil to prywatna strona Ewy Kopacz. Potwierdził to w rozmowie z reporterem RMF FM jeden z jej współpracowników. Do tej pory pani marszałek nie była na niej zbyt aktywna. Poprzedni wpis pojawił się 9 listopada, gdy Kopacz dziękowała za wybór na marszałka Sejmu.

W środę jednak na tablicy pojawił się komunikat wspierający ACTA: "Powiedz tacie, że z nami nie wygra. Stop ACTA". Na dodatek zmieniono zdjęcie profilowe - twarz pani marszałek przesłoniła maska - charakterystyczny znak hakerskiej grupy Anonymous. Takich zmian można dokonać tylko i wyłącznie znając login i hasło użytkownika Facebooka. Do ataku przyznali się na Twitterze właśnie hakerzy z grupy Anonymous.

Po ujawnieniu informacji o włamaniu na profil Ewy Kopacz został on częściowo wyłączony. Zniknęły wszystkie wpisy ze "ściany" a oryginalne zdjęcie zostało przywrócone. W tej chwili w profilu można zobaczyć tylko pochodzący z Wikipedii życiorys pani marszałek w kilku językach.

To prawdopodobnie pierwszy przypadek, gdy ofiarą hakerów padł prywatny profil polityka w serwisie społecznościowym. Do tej pory atakowano strony rządowe i sejmowe. W weekend były blokowane, a w poniedziałek zhakowano witrynę kancelarii premiera. Przyznała się do tego grupa hakerów, przedstawiająca się jako "Polish Underground". Informację o zhakowaniu strony Kopacz dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Internetowa wojna wybuchła po tym, jak okazało się, że Polska ma podpisać międzynarodową umowę ACTA. Ma ona zapobiegać piractwu i obrotowi podróbkami. Sceptycy ostrzegają jednak, że wiele jej zapisów jest zbyt ogólnych i pozwala na szeroką interpretację. Zdaniem wielu analityków, może ona zagrozić wolności słowa i wprowadzić cenzurę w internecie.

Mariusz Piekarski

Radio Muzyka Fakty