"Ławeczka zakochanych" - brzmi kiczowato? Jak większość najszczerszych, osobistych uczuć, które okazujemy sobie w najprostszy sposób ... w obiektywnej ocenie osób obcych, postronnych. Walentynki budzą więc wielki entuzjazm, albo zupełną obojętność, a nawet niechęć. "Łowią nas na miłosny haczyk w tych całych hipermarketach, pozbywają się z magazynów stosów bombonierek! Strzygą nas, wciskając w dłonie te wszystkie cięte kwiaty! Wredni kapitaliści, pazerni Anglosasi, to stamtąd płynie do nas cała ta cała miłosna zaraza!" - słyszę cyniczne głosy. Ludzie! Jaka zaraza?! Święty Walenty leczy, a nie infekuje. I my nie gęsi, ani nie papugi, bo jako Polacy mamy Go u siebie. Na przykład w pięknym Chełmnie, mieście zakochanych. Byłem, widziałem, żonie całusa na ławeczce skradłem. Niezapomniane wakacje! O letniej wizycie w kujawsko-pomorskim grodzie przypomniałem sobie, a jakże!, czternastego lutego. Wspomnień czar to jednak taka moja prywata. Chciałem zarazić słuchaczy swoją miłością do tego cudownego miejsca. Zaprosiłem do internetowego radia RMF24 elokwentną przewodniczkę p. Monikę Szwarocką-Lobę.
Poniedziałek, 14 lutego

Podcast: Rozmowy

Posłuchajcie intrygujących wywiadów z ciekawymi ludźmi. Za mikrofonem dziennikarze RMF FM.
Radio Muzyka Fakty