​Wybuch, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę przed ambasadą Stanów Zjednoczonych w Oslo, może mieć związek z obecną sytuacją bezpieczeństwa, ale nie zidentyfikowano żadnych podejrzanych - poinformowała norweska policja. W wybuchu nikt nie ucierpiał, budynek został uszkodzony w niewielkim stopniu.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Naturalne jest postrzeganie tego zdarzenia w kontekście obecnej sytuacji bezpieczeństwa i uznanie, że może to być atak celowo wymierzony w ambasadę Stanów Zjednoczonych - przyznał rzecznik policji Frode Larsen podczas konferencji prasowej. Jak pisaliśmy wcześniej, eksplozja nastąpiła przy wejściu do wydziału konsularnego w ambasadzie. Nic nie wskazuje na to, by zdarzenie stanowiło zagrożenie dla osób postronnych - powiedziała wcześniej ministra sprawiedliwości i bezpieczeństwa Astri Norwegii Aas-Hansen agencji NTB.

Szwedzka służba bezpieczeństwa SAPO ostrzegała w ostatnich dniach, że eskalacja napięć wokół Iranu w związku z atakami militarnymi USA i Izraela na to państwo może zwiększyć ryzyko ataków na izraelskie, żydowskie oraz amerykańskie cele w Europie. Norweski kontrwywiad PST podtrzymał tydzień temu ocenę zagrożenia terrorystycznego w kraju na poziomie średnim. W związku z wojną na Bliskim Wschodzie wprowadzono jednak dodatkową ochronę ambasady Izraela w Oslo oraz synagog w Oslo i Trondheim. Amerykańskich placówek nie objęto dodatkowym nadzorem.

28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie.