Brytyjski premier Keir Starmer oświadczył w środę, że Wielka Brytania nie przyłączy się do wojny, w której nie ma planu, a dla jego rządu priorytetem jest bezpieczeństwo obywateli. Poinformował o następnych planowanych lotach ewakuacyjnych z Bliskiego Wschodu.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Tym, na co nie byłem gotowy w sobotę, jest to, by Wielka Brytania przystąpiła do wojny, chyba że miałbym pewność, że istnieje ku temu podstawa prawna i realny, przemyślany plan. To pozostaje moim stanowiskiem - powiedział Starmer w Izbie Gmin, odpowiadając na zarzut liderki opozycji Kemi Badenoch, że nie był gotów zezwolić brytyjskim siłom zbrojnym na udziału w amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi.
Starmer powiedział, że "priorytetem numer jeden" jest dla niego ochrona brytyjskich obywateli, dlatego też zatwierdził działania obronne po ataku Iranu na bazy Królewskich Sił Powietrznych (RAF) na Cyprze i w Bahrajnie. Musimy zatem działać w sposób jasny, celowy i z chłodną głową - przekonywał.
Poinformował także, że rząd organizuje loty czarterowe dla Brytyjczyków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie po rozpoczęciu wojny. Pierwszy z samolotów wyruszy z Omanu jeszcze w środę wieczorem, a dwa kolejne w najbliższych dniach. Przekazał też, że we wtorek ponad tysiąc obywateli brytyjskich wróciło lotami komercyjnymi ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a kolejne osiem lotów z tego kraju do Wielkiej Brytanii zaplanowano na środę.
Brytyjski premier był pytany także o kwestię krytyki, jaka spadła na niego ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, który poprzedniego dnia powiedział, że "Starmer nie jest Winstonem Churchillem", a specjalne stosunki między USA a Wielką Brytanią nie są już takie, jakie były w przeszłości.
Amerykańskie samoloty operują z brytyjskich baz. To są specjalne stosunki w działaniu. Brytyjskie samoloty zestrzeliwują drony i pociski, aby chronić życie Amerykanów na Bliskim Wschodzie w naszych wspólnych bazach. To są specjalne stosunki w działaniu. Codzienne dzielenie się informacjami wywiadowczymi, aby zapewnić bezpieczeństwo naszych obywateli. To są specjalne stosunki w działaniu - przekonywał brytyjski premier.