Ukraiński wiceminister gospodarki i handlu Taras Kaczka zapowiedział, że w ciągu kilku najbliższych dni Ukraina wprowadzi embargo na cebulę, pomidory, kapustę i jabłka z Polski. To odpowiedź na wprowadzenie przez nasz kraj, ale też Węgry i Słowację jednostronnego zakazu importu ukraińskiego zboża.

REKLAMA

Wprowadzenie embarga na polskie warzywa wiceminister gospodarki i handlu Ukrainy Taras Kaczka zapowiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Doniesienia w rozmowie z RMF FM skomentował minister rolnictwa Robert Telus. Jak podkreślił, "zachowanie Ukrainy jest dla mnie negatywnym zaskoczeniem".

To jest dla mnie wielkie zaskoczenie. To niebywałe, co robi minister Taras Kaczka. Do tej pory miałem nadzieję, że on to robi w swoim imieniu, a widzę, że w tej chwili przekonuje swój rząd do tego, żeby podejmować takie decyzje - powiedział Robert Telus.

Byłby to (wprowadzenie embarga) pewien problem, bo my sprzedajemy trochę tych warzyw i owoców na Ukrainę, ale myślę, że my byśmy też musieli szukać pewnych rozwiązań w tej kwestii, gdyby tak się stało - dodał.

Zdaniem ministra rolnictwa, Polska sobie poradzi z tym problemem, ale "nie wiadomo, czy Ukraina sobie poradzi".

Zakaz importu ukraińskiego zboża

Zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika do Bułgarii, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji został wprowadzony przez Komisję Europejską na początku maja 2023 roku w wyniku porozumienia z tymi krajami w sprawie ukraińskich produktów rolno-spożywczych. Początkowo ograniczenia obowiązywały do 5 czerwca, a następnie zostały przedłużone do połowy września.

Embargo zniesiono 15 września na podstawie postanowienia Komisji Europejskiej. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że Polska przedłuży zakaz wwozu ukraińskiego zboża, mimo braku zgody Unii Europejskiej. Następnie w Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie ws. bezterminowego zakazu przywozu do Polski ukraińskich produktów rolnych.

Decyzje o jednostronnym przedłużeniu ograniczeń importowych podjęły również rządy Węgier i Słowacji. W odpowiedzi na wprowadzone przez Warszawę, Budapeszt i Bratysławę restrykcje, Ukraina złożyła pozew do Światowej Organizacji Handlu (WTO).

Rzecznik WTO w odpowiedzi na pytanie agencji Reutera przekazał, ze skarga Ukrainy dotycząca zakazu importu żywności z tego kraju wpłynęła do organizacji w poniedziałek wieczorem. Z formalnego punktu widzenia jest to wniosek o konsultacje, a zatem pierwszy krok w postępowaniu prawnym" - dodał.

Co chce udowodnić Ukraina?

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Taras Kaczka wyjaśnił, że po pięciu miesiącach rozmów Ukraina straciła nadzieję na rozwiązanie sporu, czego efektem było złożenie skargi do WTO. Dla Kijowa istotnie było nie tylko to, że Polska przedłużyła zakaz, ale też że rozszerzyła go o kolejne produkty - mąkę i śrutę zbożową.

Ukraiński wiceminister gospodarki i handlu przyznał, że głównym powodem dla Ukrainy jest udowodnienie, iż Polska nie ma prawa wprowadzać takich środków. Jak stwierdził, strona ukraińska zdecydowała się na taki krok, by "namówić" Polskę na krok wstecz i przystanie na wypracowany we współpracy z UE mechanizm licencjonowania handlu zbożem, za który będzie odpowiedzialna Ukraina.

Minister odpowiedzialny za ukraińską wymianę handlową w rozmowie z "Rzeczpospolitą" podkreślił jednak, że intencją Kijowa nie jest pogorszenie relacji między Polską a Ukrainą, a "wypracowanie cywilizowanych metod rozwiązywania sporu".