Myślę, że idea prezydenta Macrona polegała na tym, żeby sprawić, by Putin nie był pewny tego, co my zrobimy - powiedział we wtorek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas śniadania prasowego zorganizowanego przez dziennik Christian Science Monitor w Waszyngtonie. Poparł też postulat prezydenta Andrzeja Dudy, by sojusznicy NATO zobowiązali się do wydawania 3 proc. PKB na obronę.

REKLAMA

Radosław Sikorski, który towarzyszy premierowi Donaldowi Tuskowi i prezydentowi Andrzejowi Dudzie w podróży do Waszyngtonu, spotkał się z dziennikarzami największych amerykańskich mediów, m.in. zapowiadając wtorkowe spotkanie w Białym Domu i na Kapitolu oraz dzieląc się swoimi poglądami na wojnę w Ukrainie.

Sikorski: Mamy do czynienia z występnym przeciwnikiem

Szef MSZ został też zapytany o swój stosunek do wypowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który nie wykluczał wysłania wojsk NATO na Ukrainę w przyszłości.

Myślę że idea prezydenta Macrona polegała na tym, żeby sprawić, by Putin nie był pewny tego, co my zrobimy. Myślę, że prezydent Macron uważa, że trochę sami siebie odstraszaliśmy, co było dość pomocne dla Putina, mówiąc, czego nie będziemy robić, a nie co będziemy robić - komentował Sikorski. Mając do czynienia z takim zdeterminowanym i występnym przeciwnikiem, dobrze jest go sprowadzić do obrony - dodał.

Poproszony przez PAP o wyjaśnienie własnych słów o tym, że wojska niektórych krajów NATO są już na Ukrainie, Sikorski stwierdził, że odniósł się do słów kanclerza Olafa Scholza, choć nie sprecyzował, o którą wypowiedź chodzi.

Szef MSZ po raz kolejny podkreślał kluczową wagę dalszej pomocy USA dla Ukrainy oraz dramatycznych konsekwencji jej nieudzielenia. Ocenił, że jeśli Ukraina wygra, będzie to "koniec rosyjskiego imperium", lecz jeśli Zachód pozwoli na podbicie Ukrainy, "Rosja zrobi na Ukrainie to, co zrobiła Czechosłowacji", oraz że wykorzysta przemysł i ludność Ukrainy, by zagrozić NATO.

Sikorski przekonywał, że mimo powtarzanej czasem w USA narracji o tym, że Ameryka bierze na siebie zbyt duży ciężar pomocy Ukrainie, to Europa wydaje na ten cel dwa razy więcej i to dzięki pomocy finansowej Europy Ukraina jest w stanie funkcjonować jako państwo. Zaznaczył jednak, że Europa nie jest w stanie zastąpić amerykańskiego potencjału, jeśli chodzi o uzbrojenie. Dodał, że Polska przygotowuje się do przekazania już 45. pakietu pomocy dla Ukrainy, zaś poprzednie dwa były warte łącznie 100 mln dolarów.

Sikorski o propozycji prezydenta Dudy

Szef polskiej dyplomacji poparł przy tym postulat wysunięty w przeddzień wizyty w Waszyngtonie przez prezydenta Andrzeja Dudę, by sojusznicy NATO zobowiązali się do wydawania 3 proc. PKB na obronę.

Jak zaznaczył, jest to poziom wydatków, który państwa Europy Zachodniej utrzymywały podczas zimnej wojny, więc powrót do tego poziomu jest odzwierciedleniem nowej sytuacji, w której się znajdujemy.

To jest przyznanie, że te czasy łatwego pokoju się skończyły, (...) że rozbrojenie i demobilizacja zaszła za daleko (...). Nasz prezydent chce pokazać wszystkim kierunek, w którym powinniśmy podążać. Widzieliśmy, że kiedy Putin nam grozi, robi to na poważnie - wyjaśniał Sikorski. Pytany później przez PAP, czy postulat 3 proc. PKB był uzgadniany z polskim rządem, minister odparł, by "nie szukać dziury w całym".

Szef MSZ o słowach papieża

Sikorski komentował też niedawne słowa papieża Franciszka, wzywającego Ukrainę do "odwagi" podjęcia negocjacji. Jak stwierdził, papież powinien raczej apelować o odwagę do zakończenia wojny przez Putina. Myślę, że to bardzo ważne, by pamiętać, kto jest agresorem, a kto ofiarą. Myślałem, że tradycyjną chrześcijańską postawą jest zwrócenie się do tego, który czyni źle, by się nawrócił - powiedział.

Szef polskiej dyplomacji mówił też, że w Europie wciąż trwa debata na temat zamrożonych rosyjskich środków i ewentualnego ich przeznaczenia na zakup broni dla Ukrainy. Jak stwierdził, on sam zgadza się z opiniami prawnymi, że społeczność międzynarodowa ma wręcz obowiązek nie tylko wspierać ofiarę, lecz "starać się odwrócić agresję", używając do tego środków agresora.

Komentując protest polskich rolników przeciwko importowi zboża z Ukrainy, Sikorski przyznał, że nie pomaga to, jeśli chodzi o skuteczność polskich apeli o większą pomoc dla Ukrainy. Zaznaczył jednocześnie, że chce, by polskie rolnictwo przeżyło, i że przez otwarcie unijnego rynku dla zboża "Polska przyjęła na siebie większość ciężaru europejskiej solidarności".

Prowadzimy obecnie z Ukrainą intensywne negocjacje, bo oni wiedzą, że to nie pomaga ich sprawie. Ale to jest bardzo trudny problem - przyznał.