Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oraz przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf chcą odwołać szefa irańskiej dyplomacji Abbasa Aragcziego - informuje portal Iran International. Według polityków Aragczi miał realizować wytyczne Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) podczas negocjacji nuklearnych z USA.
- W konflikcie z USA i Izraelem od 8 kwietnia obowiązuje zawieszenie broni.
- Prezydent USA Donald Trump podkreślał istnienie sporów w irańskich władzach; Pezeszkian i Ghalibaf temu zaprzeczali.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Według Pezeszkiana i Ghalibafa Aragczi w ostatnich tygodniach działał raczej jako doradca Ahmada Wahidiego, dowódcy IRGC, niż jako minister odpowiedzialny za realizację polityki rządu - przekazały portalowi źródła zaznajomione ze sprawą.
Wahidi uważany jest obecnie za najpotężniejszą postać w irańskich siłach zbrojnych - przypomniał Iran International, który działa na emigracji i jest krytyczny wobec rządu w Teheranie.
Jak przekazały źródła serwisu, w ciągu ostatnich dwóch tygodni Aragczi nie informował o swoich działaniach Pezeszkiana, wykonywał za to polecenia Wahidiego. To zachowanie miało się spotkać z dużym niezadowoleniem prezydenta Iranu, który zapowiedział osobom ze swojego otoczenia, że zdymisjonuje szefa dyplomacji, jeżeli nie zmieni swojej postawy.
Już wcześniej pojawiały się doniesienia o podziałach wśród najwyższych irańskich urzędników, w tym między Pezeszkianem a Wahidim - napisał Iran International. Spór miał wynikać ze sposobu prowadzenia trwającej od 28 lutego wojny z USA i Izraelem oraz jej gospodarczych konsekwencji. W konflikcie od 8 kwietnia trwa zawieszenie broni.
Według opozycyjnego portalu Pezeszkian ma być sfrustrowany "całkowitym impasem politycznym" oraz tym, że został pozbawiony nawet uprawnień do mianowania następców urzędników państwowych poległych w czasie wojny. Miało to być spowodowane oświadczeniem Wahidiego, że ze względu na krytyczną sytuację wszystkie kluczowe stanowiska muszą być do odwołania bezpośrednio wybierane i obsadzane przez IRGC.
Prezydent USA Donald Trump kilkakrotnie mówił o konfliktach wewnątrz irańskich władz, przedstawiając je jako spór radykałów z bardziej umiarkowanym obozem. Według Trumpa nie jest jasne, kto w zasadzie rządzi w Teheranie.
Do tych słów odnieśli się bezpośrednio Pezszkian i Ghalibaf, którzy w zeszłym tygodniu w jednakowo brzmiących komunikatach zaprzeczyli, by władza była podzielona.
Prezydent Iranu jest uważany za polityka umiarkowanego. Przewodniczący parlamentu za pragmatycznego konserwatystę, który w przeszłości był jednym z dowódców IRGC - militarnej podpory reżimu stanowiącej zaplecze frakcji twardogłowych. Większość komentatorów zalicza Abbasa do bardziej liberalnego obozu, niezwiązanego z IRGC. W irańskim systemie politycznym największą władzą cieszy się najwyższy przywódca, który nadzoruje rząd i kontroluje IRGC. Obecnie ten urząd sprawuje Modżtaba Chamenei.
Ghalibaf wraz z Aragczim występowali w roli negocjatorów podczas pierwszej i jak dotąd jedynej rundy prowadzonych w Pakistanie rokowań pokojowych. Rozmowy utknęły w impasie. Wbrew zapowiedziom strony amerykańskiej w miniony weekend nie doszło do nowej rundy negocjacji.