Kanadyjski Komitet Olimpijski już podjął decyzję, że nie wyśle sportowców na letnie igrzyska w Tokio, jeżeli te odbędą się w tym roku. Polski Komitet Olimpijski zaapelował o zmianę terminu zaplanowanych na 24 lipca - 9 sierpnia igrzysk. Natomiast szef MKOL przyznaje, że możliwe jest przełożenie igrzysk, decyzja zapadnie w ciągu 4 tygodni.

REKLAMA

Kanadyjski Komitet Olimpijski wezwał "pilnie" Międzynarodowy Komitet Olimpijski, Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski i Światową Organizację Zdrowia do przesunięcia zaplanowanych na przełom lipca i sierpnia igrzysk.

"Oferujemy pełne wsparcie i pomoc w pokonaniu złożoności, które będzie niosło ze sobą przesunięcie igrzysk. Choć rozumiemy związane ze zmianą terminu problemy, nic nie jest ważniejsze od zdrowia i bezpieczeństwa naszych sportowców i światowej społeczności" - napisano w komunikacie.

Jak podkreślono, nie chodzi wyłącznie o zdrowie sportowców, ale generalnie o zdrowie ludzkie. Niebezpieczne dla sportowców i ich rodzin jest kontynuowanie treningów i przygotowań do igrzysk.

"Jesteśmy w środku globalnego kryzysu zdrowotnego, który jest znacznie ważniejszy niż sport" - zaznaczono.

Świat domaga się przełożenia igrzysk

Od kilku dni, a nawet tygodni świat domaga się przełożenia igrzysk. Obecnie sportowy świat praktycznie zamarł, niemal wszystkie zawody zostały odwołane bądź przełożone, w tym kwalifikacje olimpijskie.

Większość głosów opowiada się za rozegraniem ich w przyszłym roku. O taką decyzję zaapelowały narodowe komitety olimpijskie m.in. Francji, Kolumbii, Brazylii, Chorwacji.

Także Polski Komitet Olimpijski (PKOl) zaapelował do międzynarodowych władz o zmianę terminu igrzysk.


MKOl daje sobie cztery tygodnie na podjęcie decyzji o ewentualnej zmianie terminu tokijskich igrzysk, ale nie rozważa ich odwołania - poinformowano w niedzielę.

Nieoficjalnie mówi się, że impreza może rozpocząć się miesiąc lub półtora miesiąca później, ale przesunięcie może wynieść nawet rok lub dwa lata. Im bardziej odległy termin igrzysk, tym organizatorom może być trudniej utrzymać przy sobie sponsorów. Problemem może być także wioska olimpijska, która po imprezie miała być ona przekształcona w osiedle mieszkaniowe.