Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły w sobotę rano atak powietrzny na Iran. W Waszyngtonie już wcześniej mówiło się o potrzebie obalenia reżimu w Teheranie. Co zatem dzieje się z najwyższym przywódcą duchowo-politycznym Iranu, ajatollahem Alim Chameneim?
- Najnowsze informacje z Bliskiego Wschodu zbieramy w naszej relacji tekstowej na żywo. Bądź na bieżąco!
W sobotni poranek Izrael rozpoczął, jak przyznał minister obrony Israel Katz, "prewencyjny atak" na Iran.
Z doniesień wynika, że izraelskie lotnictwo uderzyło w budynki rządowe w Teheranie, a eksplozje odnotowano także w innych irańskich miastach, m.in. w Isfahanie czy Kermanszahu.
W późniejszym wystąpieniu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump potwierdził, że amerykańska armia uczestniczy w atakach powietrznych na Iran.
Reuters podał, że atakując Teheran, izraelska armia uderzyła, jak się wydaje, w pobliżu biur najwyższego przywódcy duchowo-politycznego Iranu, ajatollaha Alego Chameneia.
Jak jednak powiedział agencji Reutera irański urzędnik, przywódcy Iranu nie ma w mieście. Miał zostać przewieziony w bezpieczne miejsce.
Irańskie agencje prasowe Mehr i Tasnim podały natomiast, że izraelskie pociski uderzyły w okolice pałacu prezydenckiego, ale prezydent Iranu Masud Pezeszkian - podobnie jak Ali Chamenei - przebywa w bezpiecznym miejscu.
Po rozpoczęciu ataków na Iran, przestrzeń powietrzna nad tym krajem została zamknięta.