Novak Djokovic pokonał amerykańskiego tenisistę Tommy'ego Paula 7:5, 6:1, 6:2 i po raz 10. w karierze awansował do finału turnieju Australian Open w Melbourne. Serb powalczy w niedzielę z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem o 10. triumf w tej imprezie i 22. tytuł wielkoszlemowy.

REKLAMA

25-latek z Florydy, który do tej pory zajmował 35. miejsce na świecie, w Melbourne odniósł życiowy sukces. Nie był jednak w stanie przeciwstawić się faworytowi. Najbardziej wyrównany był pierwszy set, kiedy Amerykanin ze stanu 1:5 doprowadził do remisu, ale dwa kolejne gemy przegrał.

Druga partia to już całkowita dominacja Serba, podobnie jak trzecia. W obu łącznie oddał rywalowi trzy gemy i zakończył spotkanie po dwóch godzinach i 20 minutach gry.

Novak Djokovic pewnie kroczy po 10. w karierze triumf w Australian Open. Po raz pierwszy wygrał w 2008 roku, a później zwyciężył m.in. w trzech poprzednich edycjach ze swoim udziałem. Ostatnie spotkanie przegrał tu 22 stycznia 2018 roku, kiedy w 1/8 finału sensacyjnie uległ Koreańczykowi Hyeonowi Chungowi.

Przed rokiem 35-latek z Belgradu nie wziął udziału w tym turnieju, gdyż został deportowany z Australii z powodu niezaszczepienia na Covid-19. Pod jego nieobecność triumfował Rafael Nadal po pięciosetowym boju z Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem. Jeśli Djokovic triumfuje w niedzielnym finale, to wyrówna należący do Hiszpana rekord 22 zwycięstw wielkoszlemowych w singlu.

"Djoko" podtrzymał świetną passę w półfinałach w Melbourne. Na tym etapie, podobnie jak w finale, jeszcze nie znalazł tu pogromcy. Nie mógł jednak liczyć na wsparcie ojca. Srdjan Djokovic ogłosił krótko przed meczem, że nie pojawi się na trybunach.

Podkreślił, że nie chce wzbudzać kontrowersji, bo przyjechał wspierać syna, a stał się negatywnym bohaterem mediów i nagłówków prasowych. Wszystko za sprawą wspólnych fotografii z rosyjskimi kibicami, którzy mieli m.in. flagę z wizerunkiem Władimira Putina oraz koszulki z literą "Z", która stała się symbolem poparcia trwającej już prawie rok rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Nikogo nie popieram, nie chciałem się mieszać w żadne sprawy polityczne, po prostu poproszono mnie o zdjęcie i się zgodziłem. Życzę wszystkim pokoju, bo moja rodzina też przeżyła okropności wojny - oświadczył Djokovic senior.

W niedzielę rywalem Djokovica będzie Stefanos Tsitsipas, który w drugim półfinale wygrał z Rosjaninem Karenem Chaczanowem 7:6 (7-2), 6:4, 6:7 (6-8), 6:3.

24-letni Grek po raz pierwszy dotarł do decydującego pojedynku w Melbourne, a w finale wielkoszlemowym był już w 2021 roku w Paryżu, kiedy - choć prowadził 2:0 w setach, to ostatecznie w pięciu uległ... Djokovicowi.

Ich łączny bilans oficjalnych potyczek to 10-2 na korzyść Serba, który rozstrzygnął na swoją korzyść dziewięć ostatnich meczów.

Poza prestiżem, dwoma milionami amerykańskich dolarów premii dla zwycięzcy, stawką finału będzie też prowadzenie w światowym rankingu. Z powodu kontuzji w Melbournne nie zagrał lider zestawienia Hiszpan Carlos Alcaraz, a turniej ułożył się w taki sposób, że triumfator zostanie nowym numerem jeden w męskie tenisie.