Rekompensaty od Zjednoczonych Emiratów Arabskich domaga się Iran, oskarżając je o udostępnienie armii USA swojego terytorium do prowadzenia ataków - wynika z listu ambasadora Iranu przy ONZ do sekretarza generalnego tej organizacji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Ambasador Amir Said Irawani napisał, że zgoda Emiratów na wykorzystanie ich terytorium do amerykańskich ataków stanowi "czyn międzynarodowo bezprawny" i pociąga za sobą odpowiedzialność państwa - podała irańska agencja NourNews. Teheran oświadczył, że ZEA ma obowiązek zapewnienia Iranowi reparacji, w tym rekompensaty za wszelkie poniesione szkody materialne i moralne.
Dodatkowo - jak podaje agencja NourNews - poinformowano, że wszelkie groźby nałożenia tzw. "natychmiastowych" sankcji wobec Iranu, w ramach porozumienia nuklearnego podpisanego w 2015 roku między tym krajem a mocarstwami światowymi, są kontrproduktywne i wywołają zdecydowaną reakcję ze strony Iranu.
Czwartek to 20. dzień wojny na Bliskim Wschodzie. Rozpoczęła się ona 28 lutego nalotami Izraela i USA na Iran, który odpowiedział atakami na Izrael i państwa Bliskiego Wschodu, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne, zwłaszcza lotniska i infrastrukturę petrochemiczną. Oficjalny kryptonim operacji wojskowej USA i Izraela przeciwko Iranowi, którą nadał Donald Trump, to "Epicka Furia". W wyniku konfliktu cieśnina Ormuz została zablokowana. To jeden z najważniejszych punktów na mapie światowej żeglugi. Przez ten wąski przesmyk przed 28 lutego przepływało około 20 proc. światowego eksportu ropy naftowej. Blokada oznacza poważne zakłócenia w dostawach surowców energetycznych.