Portal Axios ujawnia szczegóły zakulisowych negocjacji pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Jak się okazuje, proces był niezwykle napięty, momentami chaotyczny, a kluczową rolę odegrał nowy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei, który - w obliczu aktywnego zagrożenia zamachem ze strony Izraela - komunikował się za pośrednictwem... listów przekazywanych przez kurierów.

REKLAMA

  • Tajne i napięte negocjacje USA-Iran były prowadzone m.in. za pośrednictwem kurierów przekazujących listy od Modżtaby Chameneiego.
  • Publiczne groźby Donalda Trumpa szły w parze z intensywną dyplomacją. Jak krok po kroku wyglądały negocjacje USA-Iran? O tym poniżej.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Według portalu Axios Modżtaba Chamenei aktywnie uczestniczył w negocjacjach USA-Iran, jednak jego zaangażowanie utrzymywane było w ścisłej tajemnicy. W obliczu realnego zagrożenia zamachem ze strony Izraela komunikował się głównie poprzez kurierów przekazujących jego listy negocjatorom. Ten archaiczny, ale bezpieczny sposób kontaktu znacząco spowalniał proces decyzyjny.

Źródła określają moment, w którym Chamenei dał zielone światło do zawarcia porozumienia, jako "przełomowy". Bez jego zgody - jak podkreślono - żadna umowa nie byłaby możliwa.

Przełom nastąpił po ostrym ultimatum ze strony Donalda Trumpa. Gdy prezydent USA ostrzegł, że w przypadku braku porozumienia "zginie cała cywilizacja", trwały już intensywne rozmowy dyplomatyczne. Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff prowadził negocjacje telefoniczne i - według źródeł - początkowo bardzo krytycznie oceniał irańską propozycję 10-punktowego rozejmu, nazywając ją "katastrofą".

Kolejne godziny przyniosły lawinę poprawek i konsultacji. Kluczową rolę odegrali mediatorzy z Pakistanu, którzy przekazywali zmiany między stroną amerykańską a irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Araghchim.

W proces włączyli się także ministrowie spraw zagranicznych Egiptu i Turcji, próbując pomóc w przełamywaniu impasu. Według Axiosa był to jeden z najbardziej chaotycznych etapów rozmów pokojowych.

Do poniedziałkowego wieczoru udało się wypracować zaktualizowaną propozycję - dwutygodniowe zawieszenie broni. Ostateczna decyzja należała jednak do Chameneiego.

Istotną rolę odegrał także Abbas Araghchi, minister spraw zagranicznych Iranu, który nie tylko prowadził negocjacje, ale także wywierał naciski na dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, aby zaakceptowali porozumienie. Swoje dołożyły Chiny, które miały doradzać Iranowi znalezienie wyjścia z kryzysu, co wpłynęło na większą elastyczność Teheranu.

Porozumienie USA-Iran. Telefoniczna dyplomacja i napięcia wśród sojuszników

We wtorek rano było jasne, że rozmowy idą w dobrym kierunku, mimo kolejnych ostrych wypowiedzi Trumpa. Doniesienia części mediów o rzekomym zerwaniu negocjacji przez Iran okazały się nieprawdziwe - w rzeczywistości proces nabierał tempa.

Wiceprezydent USA J.D. Vance prowadził rozmowy telefoniczne z Węgier, koncentrując się głównie na kontaktach z mediatorami z Pakistanu.

Jednocześnie premier Izraela Benjamin Netanjahu pozostawał w stałym kontakcie z Trumpem, choć - jak wskazują źródła - izraelskie władze zaczęły obawiać się utraty kontroli nad przebiegiem negocjacji.

We wtorek niemal pewne już było, że strony zmierzają ku zawieszeniu broni. Trzy godziny później premier Pakistanu Shehbaz Sharif opublikował warunki porozumienia w mediach społecznościowych.

Wówczas Trump znalazł się pod silną presją ze strony radykalnych sojuszników, którzy apelowali o odrzucenie propozycji. Zamieszanie było tak duże, że nawet jego najbliżsi współpracownicy nie byli pewni decyzji prezydenta.

Ostatecznie, po rozmowie z Netanjahu i uzyskaniu jego deklaracji przestrzegania rozejmu, Trump zaakceptował porozumienie. Następnie skontaktował się z pakistańskim dowódcą wojskowym Asimem Munirem, by sfinalizować ustalenia.

Krótko po ogłoszeniu decyzji siły amerykańskie otrzymały rozkaz wycofania wojsk.

Niepewna przyszłość rozejmu

Iran zadeklarował przestrzeganie zawieszenia broni i zapowiedział otwarcie cieśniny Ormuz dla statków współpracujących z jego siłami zbrojnymi. Nie jest jednak jasne, w jakim zakresie żegluga rzeczywiście zostanie przywrócona.

Izrael otrzymał zapewnienia, że USA będą naciskać na Iran w kwestii programu nuklearnego - w tym przekazania materiałów jądrowych, zaprzestania wzbogacania uranu oraz rezygnacji z groźby użycia rakiet balistycznych.

Wciąż jednak istnieją poważne rozbieżności między stanowiskami obu stron, co oznacza realne ryzyko wznowienia konfliktu.

W piątek w Pakistanie mają odbyć się kolejne negocjacje, którym najprawdopodobniej przewodniczyć będzie wiceprezydent USA J.D. Vance. Jak podkreślają obserwatorzy, może to być najważniejsze zadanie w jego dotychczasowej karierze politycznej.

Administracja USA zapowiada również ofensywę medialną - sekretarz obrony Pete Hegseth i rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt na konferencji prasowej mają bronić strategii Trumpa, argumentując, że to właśnie jego groźby doprowadziły do przełomu. Z kolei władze Iranu prezentują odmienne stanowisko, sugerując, że presja Waszyngtonu była nieskuteczna.