Portugalia postawiła warunki, ale pozwoliła Amerykanom na używanie bazy Lajes na Azorach w operacji "Epicka Furia" przeciwko Iranowi. Władze w Lizbonie podkreśliły, że zgodę wydano już po rozpoczęciu ataków i odwecie Iranu. Stanowisko w sprawie baz w swoim kraju zajęli też Hiszpanie.

REKLAMA

  • Rząd Portugalii dał warunkową zgodę USA na używanie bazy Lajes na Azorach w operacji "Epicka Furia" przeciwko Iranowi.
  • Decyzja Portugalii spotkała się z krytyką części polityków lewicy, którzy twierdzą, że operacja doprowadziła do zniszczeń cywilnych obiektów.
  • Obecność sił USA na Azorach opiera się na umowie z 1995 roku i dotyczy głównie zadań NATO.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Baza Lajes na warunkach Portugalii

W poniedziałkowej rozmowie z CNN Portugal minister spraw zagranicznych Portugalii Paulo Rangel wyjaśnił, że rząd Luisa Montenegro postawił Amerykanom warunki korzystania z bazy Lajes. Sprecyzował, że Portugalia nie pozwoliła na użycie żadnego ze stacjonujących tam od 18 lutego samolotu do pierwszego uderzenia USA na Iran, które miało miejsce w sobotę.

Rangel wyjaśnił, że Lizbona wydała armii USA zgodę na korzystanie z azorskiej bazy dopiero wtedy, kiedy Iran został już zaatakowany z innych baz i zbrojnie odpowiedział na to uderzenie.

Szef portugalskiej dyplomacji dodał, że baza Lajes może być wyłącznie używana przez USA "w odpowiedzi na atak ze strony Iranu, atak musi być zgodny z zasadami konieczności i proporcjonalności, a cele operacji muszą mieć wyłącznie charakter wojskowy".

W poniedziałek kilku polityków lewicowych ugrupowań portugalskich skrytykowało użycie bazy Lajes przez USA twierdząc, że w operacji "Epicka Furia" - jak twierdzi Teheran - zniszczone zostały m.in. obiekty cywilne.

Umowa USA z Portugalią

Obecność wojsk USA na Azorach reguluje amerykańsko-portugalska umowa z 1995 r., która przewiduje, że siły powietrzne Stanów Zjednoczonych mogą korzystać z bazy Lajes do celów związanych z działaniem NATO.

Według szacunków z 2025 r. na wyspie Terceira stacjonowało dotychczas 165 amerykańskich żołnierzy wspieranych przez 400 portugalskich pracowników. W drugiej połowie lutego br. dotarło tam kolejnych 400 żołnierzy USA.

Precyzyjna liczba samolotów amerykańskiej armii w Lajes nie jest znana. Portugalskie media twierdzą, że od 18 lutego br. wylądowało tam do 30 maszyn. Wśród nich jest co najmniej piętnaście samolotów transportowych i tankujących Boeing KPC-46, samolot do transportu dużych ładunków wojskowych Boeing C-17, a także od kilku do kilkunastu myśliwców F-16.

Bazy wojskowe w Hiszpanii

Tymczasem bazy wojskowe na południu Hiszpanii, które od dekad użytkują wojska amerykańskie, nie udzielają pomocy armii USA w jej ofensywie przeciwko Iranowi - poinformowała w poniedziałek minister obrony Hiszpanii Margarita Robles, cytowana przez portal radia Cadena SER.

Robles zaznaczyła, że pomoc może być udzielona wyłącznie w ramach prawa międzynarodowego. Przypomniała, że porozumienie amerykańsko-hiszpańskie dot. użytkowania baz nie pozwala amerykańskiej armii na jednostronne działania, bez międzynarodowych ram.

Amerykanie są obecni w Hiszpanii od 1953 r. na mocy paktu madryckiego, który umożliwił budowę baz w zamian za pomoc dla reżimu generała Francisco Franco. Obecnie w Andaluzji działają dwie bazy: lotnicza w Moron i morska - Rota (Kadyks w południowo-zachodniej Hiszpanii), część systemu obrony NATO. Ponadto w Hiszpanii stacjonuje pięć amerykańskich niszczycieli.

Hiszpańskie media podkreślały w czerwcu ub.r., po amerykańsko-izraelskim ataku na obiekty jądrowe w Iranie, że bazy w Hiszpanii odegrały kluczową rolę w amerykańskiej operacji logistycznej. W bazie Moron stacjonowało wówczas kilkanaście amerykańskim "latających cystern" KC-135.

Niszczyciele z bazy Rota

W niedzielę dziennik "El Pais" poinformował, że w operacji na Bliskim Wschodzie biorą udział m.in. dwa amerykańskie niszczyciele USS Roosevelt i USS Bulkeley, które chronią Izrael przed działaniami odwetowymi Iranu. Okręty stacjonowały wcześniej w bazie Rota.

Dziennik "El Mundo" podał z kolei, że trzy amerykańskie samoloty udały się w sobotę z bazy Moron do Niemiec; następnie w niedzielę osiem "latających cystern" również odleciało z południa Hiszpanii w kierunku wschodnim. "El Mundo" wiąże te ruchu z odmową pomocy, o której mówiła w poniedziałek Robles.

Po sobotnim ataku USA i Izraela na Iran premier Hiszpanii Pedro Sanchez oświadczył, że jego kraj odrzuca "jednostronną akcję militarną" USA i Izraela przeciwko Iranowi. Ambasador Iranu w Madrycie Reza Zabib stwierdził, że "docenia reakcję rządu hiszpańskiego na agresję".

Szef izraelskiej dyplomacji Gideon Saar skrytykował w poniedziałek we wpisie na portalu X decyzję Hiszpanii o odmowie użytkowania przez USA baz na południu kraju i chwalący Hiszpanię wpis ambasady Iranu.